Skazani przez historię – 95 rocznica zamordowania ostatniego cara Rosji, Mikołaja II

Car Mikołaj II, ostatni władca imperium rosyjskiego, jeszcze na kilka lat przed wybuchem I wojny światowej, ba, co najmniej na dwa-trzy lata przed wielkimi uroczystościami 300-lecia panowania dynastii Romanowych zwierzył się Piotrowi Stołypinowi, premierowi i ministrowi spraw wewnętrznych, że jest głęboko przekonany, iż los skazał go na straszliwe doświadczenie życiowe. Przeświadczenie to wspierał argumentem, że dzień jego urodzin (6 maja 1868 roku według kalendarza juliańskiego, 18 według gregoriańskiego) jest dniem, któremu patronuje Hiob. I chociaż Stołypin twierdził, że powinien się cieszyć z tego powodu, bo przecież Hiob przeżył utratę majątku, chorobę, śmierć dzieci i w nagrodę za to, że nie utracił wiary w sprawiedliwość boską – odzyskał zdrowie, mienie i doczekał się znów potomstwa, car nie wierzył w swą szczęśliwą gwiazdę. Jak się okazało – słusznie.

Musiał abdykować, był więziony, a wreszcie – wraz z całą rodziną – rozstrzelany przez bolszewików w nocy z 16 na 17 lipca 1918 roku w Jekatierinburgu na Syberii (po rewolucji miasto nazwano Swierdłowsk, od nazwiska bolszewickiego przywódcy, który odegrał istotną rolę w tej zbrodni).

Egzekucja carskiej rodziny obrosła legendami, a wszystkie związane z nią tajemnice po latach, w dalszym ciągu starają się wyjaśnić rosyjscy uczeni. Przez wiele lat nie publikowano, zgodnie z zakazem Stalina, jakichkolwiek informacji i wspomnień o egzekucji. Rewolucyjne władze radzieckie już od początku ukrywały prawdę o zbrodni. Oficjalnie najpierw zakomunikowano, że car został skazany na śmierć i wyrok wykonano, natomiast rodzina znajduje się w bezpiecznym miejscu i dopiero później uzupełniono informację. Przez długie lata podtrzymywano także mit, że decyzję o likwidacji rodziny Romanowych podjęły lokalne władze rewolucyjne w obliczu zagrożenia ofensywą białej armii Kołczaka, która zbliżała się do Jakatierinburga. Nie pasowała bowiem do mitu o „świetlanej postaci” Lenina zaakceptowana przez niego zbrodnia zabójstwa carskich dzieci – czterech córek i syna, 14-letniego, chorego na hemofilię chłopca.

Badania szczątków carskiej rodziny określane były jako „ekspertyza stulecia”. Prowadziła ją ekipa naukowców – specjalistów od anatomii, kryminalistyki, genetyki, ludzi korzystających z najnowszej techniki komputerowej. Ludzie ci na podstawie kości czaszki potrafili zrekonstruować twarz zmarłego. Owe rekonstrukcje komputerowe były następnie nakładane na zachowane zdjęcia Romanowych. Dzięki temu wiadomo z całą pewnością było, która czaszka należała do cara, a która do jego małżonki Aleksandry. Były natomiast wątpliwości co do identyfikacji czterech córek: Olgi (ur. 1895 r.), Tatiany (1897), Marii (1899) i Anastazji (1901) oraz carewicza Aleksieja.

Pamiętnej nocy z 16 na 17 lipca w domu kupca Ipatiewa, gdzie w piwnicy odbyła się egzekucja, zamordowano 11 osób. Cara, carową, cztery córki, syna, doktora Botkina opiekującego się carewiczem, kamerdynera Truppa, kucharza Charitonowa i pokojówkę Demidową. Natomiast w posiadaniu ekipy badaczy były szczątki tylko dziewięciu osób.

W tym miejscu należy wspomnieć o kobiecie zapewniającej, że jest księżniczką Anastazją, która w cudowny sposób uniknęła śmierci. Anna Anderson (Anastazja Romanow?) znała mnóstwo szczegółów z codziennego życia rodziny i dworu, opisywała miejsca, ludzi, cytowała rozmowy, wspominała dziecięce zabawy i dworskie bale. Wśród arystokratów rosyjskich i ocalałych członków rodu Romanowych zdania były podzielone. Jednak wielki książę Kiryłł, a potem jego syn, wielki książę Władimir Kiryłłowicz zdecydowanie przeczyli jakoby Anna Anderson była księżniczką Anastazją. Uznał ją natomiast wielki książę Andrzej Władimirowicz.

Ta legenda (a może prawda?) o losach Anastazji nie jest jedyną, lecz jest najbardziej znana. Inne legendy głoszą, ze to nie Anastazja, lecz Maria się uratowała. Podobno do niedawna (lat 90) żyła na Syberii staruszka podająca się za księżniczkę Marię. Krążyły także legendy jakoby uratował się carewicz Aleksiej i żył jeszcze w latach 80. Kto jednak uwierzy w przeżycie rozstrzelanego i skłutego bagnetem chłopca cierpiącego na hemofilię? Co się zaś tyczy Anastazji – możliwa jest ekshumacja zwłok Anny Anderson i przeprowadzenie badań genetycznych, które mogłyby wykluczyć lub potwierdzić jej wersję wydarzeń.

Cofnijmy się teraz o 95 lat, aby prześledzić ostatnie dni członków panującej blisko 305 lat dynastii. Świadectwo tych dni pozostawili sami w pamiętnikach, które przetrwały do dziś.

Mikołaj II prowadził swój dziennik skrupulatnie od 1882 roku. Zaczął jako czternastolatek i przez 36 lat zapisywał wydarzenia dzień po dniu. Przez 22 lata jako samowładca Rosji. Notatki, chociaż nie tak dokładne, prowadziła caryca. Jej zapiski z ostatnich dni życia rodziny są szczegółowe.

Zacznijmy od aresztowania cara w marcu 1917 roku, a więc zanim jeszcze bolszewicy przejęli władzę. Decyzje tzw. Rządu tymczasowego, którym kierował Kiereński wymusiły okoliczności. Żądania, aresztowania i osądzenia cara, który 15 marca 1917 roku został zmuszony do abdykacji w imieniu własnym i syna Aleksieja były tak silne, że Kiereński nie mógł się im oprzeć. I chociaż oświadczył publicznie, że nie chce znaleźć się w roli Marata, wyraził zgodę na aresztowanie uważając, że osądzi cara niezawisły sąd.

Warto dodać, że nienawiść społeczeństwa, w tym rosyjskiej inteligencji, skierowana była bardziej ku carycy niż ku carowi. Ta niemiecka księżniczka heska, wychowana w Anglii, na dworze swej babki, królowej Wiktorii, uważana była za przyczynę wszelkiego zła. Pamiętano przede wszystkim jej poddanie się wpływom diabolicznego Rasputina, półanalfabety i maniaka seksualnego, który miał ogromny dar narzucania swej woli zwłaszcza kobietom i za pośrednictwem carowej trząsł Rosją, decydował o losach ludzi, o awansach i degradacjach, ale potrafił także – przedziwny sposób – wpływać kojąco i tamować krwotoki chorego carewicza. To też przyczyniło się do umocnienia jego pozycji na dworze. I chociaż wielki książę Dymitr Pawłowicz Romanow wraz z księciem Jusupowem zamordowali Rasputina 30 grudnia 1916 roku, pamięć o jego „ rządach” była bardzo silna. Carowa Aleksandra była świadkiem wielce poniżających eks-imperatora incydentów, jakie miały miejsce po aresztowaniu. Oficer, dowódca oddziału strzegącego cara nie uścisnął ręki, którą car wyciągnął do niego na powitanie. Żołnierze potrącali go kolbami karabinów, gdy spacerując chciał odejść nieco dalej.

Jaka była ich codzienność w tygodniach, a potem dniach i godzinach dzielących od egzekucji świadczą listy i zapiski carowej:

Robię małemu pończochy, sama swoim wszystko robię. Spodnie papy (cara) bardzo pocerowane, córki koszule w dziurach, mama (tak carowa pisze o sobie) ma mnóstwo siwych włosów.”

Z pamiętnika cara:

„28 czerwca (wg dawnego kalendarza). Rano, ok. 10.30 do otwartego okna podeszło trzech robotników i bez uprzedzenia ze strony J. (Jurowskiego, bolszewickiego komisarza, dowódcy oddziału chroniącego cara) przybyli do ram ciężką kratę. Ten typ coraz mniej nam się podoba. Zacząłem czytać ósmy tom Sałtykowa.

Carowa notuje 21 czerwca:
W czasie lunchu obwodowy komisarz przyszedł z kilkoma mężczyznami i z młodym pomocnikiem, który wygląda bardzo sympatycznie w porównaniu z innymi, wulgarnymi i nieprzyjemnymi. Potem polecił nam pokazać wszystkie nasze kosztowności. Młody pomocnik skrupulatnie je przeliczył, a następnie oni je zabrali. Gdzie? Na jak długo? Dlaczego? Nie wiadomo! Zostały nam tylko dwie bransolety, których nie mogłam zdjąć.”

Ten młody, sympatyczny pomocnik to Nikulin, który za niespełna miesiąc zastrzeli carewicza. Co zaś się tyczy kosztowności, to nie wszystkie czerwoni komisarze zarekwirowali. Carowa i księżniczki całymi dniami coś szyły, haftowały, przerabiały i łatały stroje, a przy okazji zaszywały w odzież najcenniejsze klejnoty i biżuterię. Kobiety wierzyły, że wszystko się dobrze skończy i że owe precjoza jeszcze im się na coś przydadzą.

Wreszcie nadszedł dzień ostatni.

16 lipca. Wtorek. Szary ranek. Późno ukazało się miłe słoneczko. Baby (tak carowa nazywała z angielska carewicza) lekko przeziębiony. Wszyscy wyszli na półgodzinny spacer, została Olga i ja. Przygotowywałyśmy lekarstwa. Wcześniej Tatiana czytała religijną książkę, potem oni wyszli. Tatiana została ze mną i czytałyśmy księgi proroków. Potem rozmawiałyśmy. Jak zwykle komisarz przyszedł do naszego pokoju i wreszcie, po całym tygodniu, przyniesiono jajka dla baby.
O 8 kolacja.
Nagle wezwano Siedniewa (12-letni pomocnik kucharza, który bawił się carewiczem) na spotkanie z wujkiem i on zniknął. Bardzo będę zdziwiona jeśli to prawda i my go znów zobaczymy. Graliśmy z Mikołajem w bezika. O 10.30 poszliśmy spać.

Długo nie było im dane spać. W godzinę później komisarz Jurowski otrzymał rozkaz wykonania egzekucji. Zbudzono najpierw doktora Botkina i nakazano mu, by pobudził innych i sprowadził ich do sutereny.

Romanowie i ich służba stanęli przed ślepą ścianą. Komisarz Jurowski, dowódca straży, wyjął kartkę i odczytał wyrok śmierci wydany przez Uralski Komitet Wykonawczy w obliczu groźny ataku białogwardzistów.

Jurowski, z zawodu zegarmistrz, z iście zegarmistrzowską precyzją przygotował egzekucje i dalsze działania mające na celu unicestwienie zwłok. Każdemu z żołnierzy wyznaczono do kogo mają strzelać i polecono mierzyć w serce, aby jak najszybciej dokończyć dzieła. Do cara strzelał Michaił Aleksandrowicz Miedwiedwiew. Do carewicza „sympatyczny” Nikulin, do carowej Jurowski.

Zwłoki wyniesiono na ciężarówkę. Wrzucono jeszcze zabitego małego pieska, którego księżniczka Anastazja trzymała na rękach.

Jak już było wspomniane, carowa i księżniczki wszywały do swych sukni klejnoty i biżuterię. Te właśnie precjoza stanowiły rodzaj pancerza, od którego odbijały się kule. One sprawiły, że czekiści musieli dokończyć dzieła bagnetem. One też – być może – uratowały życie księżniczki Anastazji?

Następnym celem Jurowskiego było zakamuflowanie zbrodni i likwidacja zwłok. Ciała dwukrotnie przewożono do niedostępnych miejsc, w tym do szybu nie eksploatowanej kopalni. Polewano stężonym kwasem siarkowym, aby jak najszybciej uległy rozkładowi. Pozostawiono je w lesie, obok bagnistej drogi, osłaniając gałęziami i kolejowymi podkładami. Może wówczas udało się uratować Anastazję? Może w pośpiechu nie doliczono się zwłok? Może ktoś odnalazł żywą jeszcze księżniczkę?

12 myśli nt. „Skazani przez historię – 95 rocznica zamordowania ostatniego cara Rosji, Mikołaja II

  1. Po egzekucji w nocy z 16/17 lipca 1918 roku wyniesiono ciała, załadowano na ciężarówkę lecz brakowało jednego ciała, kogo brakowało? Nie Anastazji czy Marii, brakowało ciała carewicza Aleksego ! Rannego w głowę carewicza uratowali, ukryli i wywieźli: brytyjski agent Stephen Alley przy pomocy egzekutora Imrego Nagy, ucieczka odbyła się w kierunku Polski na Węgry itd. itd. itd. Odnalezione rzekomo szczątki Aleksego są sfałszowane, brak badań i danych dyskwalifikuje odkrycie… Aleksy dożył 69 lat, jego szczątki spoczywają w Polsce.

  2. Czy znajdą się odważni i przeprowadzić konwersację w sprawie ocalenia Aleksieja Mikołajewicza Romanowa, wszystkie wątpliwości i informacje można uzyskać pisząc na adres mailowy: Zapraszam,Jerzy.

  3. Z tego co mi wiadomo owym „Aleksiejem” był Michał Goleniewski, a jego szczątki spoczywają w Polsce, ponieważ był Polakiem.

  4. Masz wiadomości tylko oficjalne Alek, jeżeli pojawiły się nowe okoliczności to czy nie należy zbadać? Wiedzę o uratowaniu Aleksego z masakry właśnie posiadam oparte na faktach między innymi wg. brytyjskiego historyka ANDREWa COOKa opisującego wydarzenia i okoliczności ratowania Aleksego. Proponuję przeczytać książkę w której informacje w niej zawarte są spójne i adekwatne do moich wiadomości jakie uzyskałem w latach 1960. Informacja o uratowaniu Aleksego utrzymywana była w tajemnicy do czasu rozpadu ZSRR. Mój adres mailowy podany jest na tej stronie. Jeżeli miałbym Pana adres mailowy byłbym gotów przesłać moje informacje w formie raportu, który redagowałem i poszukiwałem źródeł przez ponad pięćdziesiąt lat, raport zawiera około 43 MB. A, że „Aleksiejem” był Michał Goleniewski to wszyscy wiedzą, byli i inni, teraz właśnie się nie oszuka, pomocne w tej chili są badania DNA. Jeżeli w pańskiej mocy jest uzyskanie DNA Aleksego lub jego ojca to chętnie skonfrontuję z wynikami DNA potomków Aleksego, które jestem w posiadaniu i myślę,że tajemnicę można byłoby odkryć. Zapraszam do wymiany informacji.

  5. Do cara strzelał Michaił Aleksandrowicz Miedwiedwiew. Do carewicza „sympatyczny” Nikulin, do carowej Jurowski. – pisze autor.
    w książkach innych autorów można przeczytać: ” do Cara pierwszy strzelił Jurowski, do żyjącego carewicza Jurowski oddał dwa strzały, jeden w głowę drugi w ucho”.

    Autorzy książek piszą różny przebieg wydarzeń, nasuwa się pytanie kto pisze prawdę ?

    „Zwłoki wyniesiono na ciężarówkę. Wrzucono jeszcze zabitego małego pieska, którego księżniczka Anastazja trzymała na rękach”.

    W 50-tą rocznicę masakry w Jekaterynburgu w prasie przeczytałem artykuł ” gdy wynoszono i ładowano na ciężarówkę, brakowało jednego ciała”, następne pytanie – czyjego ciała brakowało ?

    Jeżeli pojawiają się okoliczności do sprawy jakie przedstawiłem (po wyżej), obowiązkiem historyków, badaczy jest obowiązkiem.
    Pozdrawiam Alka.

  6. ~Adrianna, niepostrzępiony? – jaśniej…
    Co powiesz o tym: Jeżeli jeden z synów Aleksieja posiada takie same DNA Y-STR od ojca Aleksieja i dziadka Mikołaja, czy jest spokrewniony?
    DNA Aleksieja określono wg. kombinacji układania tabeli, dzieci DNA posiadają od rodziców 1:1 to znaczy 50%, następne pokolenie 25% od przodków.
    A tak na marginesie, dlaczego do tej pory nie odnaleziono szczątków Aleksieja i nie zbadano, żeby ustalić DNA?
    Że odnaleziono nikłą część szczątków kości i nie dało się ustalić DNA Aleksieja, tylko zbadano, że są to szczątki od chłopca w wieku 12-14 lat, nie ma dowodów na potwierdzenie.
    Znalezione szczątki mogą pochodzić od chłopca z którym bawił się Aleksy podczas przetrzymywania w uwięzieniu, miał około 15 lat i nazywał się Leonid Sedniev. Wzięto go za Aleksieja.

  7. „Coś w tym jest”, rzeczywiście, pojawiła się okoliczność na którą należy odpowiedzieć. Dla dobra sprawy ” okoliczność” należy opublikować i powinni zająć się odpowiednie instytucje, a ogólnie myślę, że na tym forum to nie ma sensu publikować.
    Pozdrawiam, Jerzy.

  8. Tak była oszustką, do stwierdzenia oszustwa przeprowadzono badania DNA. Więc w czym problem, żeby przeprowadzić badania na szczątkach znajdujących się na terenie Polski należące do Antoniego? (Aleksiej przybrał tożsamość Antoniego). Przeprowadzone badania DNA wyjaśniona sprawę. DNA Mikołaja – Aleksieja – potomka Antoniego są identyczne, czy te osoby są spokrewnione?
    Informacje można uzyskać pod adresem e-mail: zwolennik1718@wp.pl
    Zapraszam do dyskusji.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>