Zakneblowana prawda

Prawie 30 lat mija od zamordowania ks.Jerzego Popiełuszki. Do dzisiaj nie udało się ustalić, kto zlecił tę zbrodnię.

Jerzy Aleksander Popiełuszko urodził się 14 września 1947r. w Okopach. W 1956 przyjął pierwszą komunię świętą oraz bierzmowanie, po maturze 24 czerwca 1965r. wstąpił do Wyższego Metropolitalnego Seminarium Duchownego w Warszawie, 28 maja 1972 otrzymał święcenia kapłańskie z rąk prymasa kardynała Stefana Wyszyńskiego.

Kapłan robotników

Na scenie politycznej PRL ks. Jerzy pojawił się w latach 1981-1982 jako duszpasterz robotników solidarności, jego kazania oraz przemowy elektryzowały tłumy, w krótkim czasie kościół pod wezwaniem św. Stanisława Kostki na Żoliborzu, któremu przewodził ks. Jerzy Popiełuszko stał się mekką patriotyzmu. Można by pokusić się o stwierdzenie, że ks. Jerzy był takim jasnym światłem w czasach zupełnej ciemności, uciemiężonym ludziom dodawał otuchy i siły, jego świątynia była jak schron, w którym ludzie czuli się 28 maja 1972 otrzymał bezpiecznie. Słowa ks. Jerzego przyciągały setki ludzi kazania, które wygłaszał były niezgodne z obecnym systemem, a on sam nie bał się tego otwarcie głosić. Walczył słowem, co bardzo nie podobało się władzom PRL.
Na celowniku Służb Bezpieczeństwa ks. Popiełuszko znalazł się we wrześniu 1982r. SUSW Wydział IV Stołecznego Urzędu Spraw Wewnętrznych w Warszawie zaczął prowadzić sprawę o krypt. „Popiel” na początku efekty były mierne. W lipcu 1983r. jedno z kazań ks. Jerzego odtworzono Wojciechowi Jaruzelskiemu opanowany generał wpadł w szał! Kazał natychmiast wezwać ówczesnego szefa MSW gen. Czesława Kiszczaka i oznajmił mu wprost „Zrób coś z nim, niech przestanie szczekać” (te słowa są udokumentowane w aktach sprawy „Trawa” i znajdują się obecnie w zasobach IPN). Czesław Kiszczak zwołał naradę z udziałem m.in. generałów Zenona Płatka i Władysława Ciastonia, którym polecił opracowanie planu operacyjnego, który pozwoli dotrzeć do otoczenia ks. Popiełuszki. Postanowiono również wprowadzić działania dezintegracyjne licząc na nerwowe załamanie ks. Jerzego, od tego momentu całą operację osobistym nadzorem obiją gen. Kiszczak.

Nieugięty i silny

Przez wiele miesięcy nękano księdza podrzucając mu amunicję oraz nielegalną literaturę, w lutym 1984r. funkcjonariuszom SB udało się zwerbować osobę z bliskiego otoczenia ks. Jerzego – nazwano go „Desperat” – był to Waldemar Chrostowski, osobisty kierowca Popiełuszki. Chrostowski dostarczał bardzo cenne informacje dotyczące działalności księdza, oraz był głównym pionkiem w strategicznym planie werbunku kapłana. Niecny plan gen. Kiszczaka zakładał zwerbowanie księdza i w niedalekiej przyszłości osadzenie go w Watykanie w otoczeniu Jana Pawła II, wysłanie uprzednio zwerbowanego kapłana do Watykanu przyniosłoby gen. Kiszczakowi wielki sukces, służby PRL miałyby wówczas agenta w najważniejszym miejscu dla wszystkich komunistycznych wywiadów.
Szef MSW postanowił dopilnować, by niepokorny ksiądz został wysłany na studia do Rzymu rozmawiał w tej sprawie z arcybiskupem Bronisławem Dąbrowskim, Abp Dąbrowski przedstawił sprawę Józefowi Glempowi, który nie akceptował tej propozycji, ale i nie odrzucił, dzięki intensywnym działaniom gen. Kiszczaka 1984r. Abp Dąbrowski, jak i prymas Glemp zaczęli być za wysłaniem ks. Jerzego do Rzymu. Ksiądz Popiełuszko mocno protestował i sprzeciwiał się hierarchom, którzy proponowali mu wyjazd do stolicy Piotrowej, mocno obstawał przy swoim, złożył deklaracje pozostania ze swoją „owczarnią”.

Zbrodnia w majestacie prawa

Werbunek ks. Jerzego Popiełuszki nie był łatwym zadaniem, z czego dobrze sprawę zdawał sobie gen. Kiszczak, w przeszłości szef wywiadu wojskowego opracował plan, w którym zakładano doprowadzenie księdza do stanu „bliskości śmierci”, ale mimo wszystko zachowania przy życiu (Ten fakt został potwierdzony z zeznaniach funkcjonariuszy byłego Departamentu IV). Prowadzący sprawę kpt. Piotrowski mając w głowie nadchodząca rocznicę urodzin swojego przełożonego (gen. Kiszczaka) postawił sprawę na ostrzu noża, przełożony kpt. Piotrowskiego gen. Płatek, zapisał wówczas w kalendarzu „nadchodzi 19, a oni chcą” gen. Kiszczak nie ufał swojemu podwładnemu kpt. Piotrowskiemu, którego podejrzewał o konsultowanie się ze służbami KGB, nakazał więc Wojskowym Służbom Wewnętrznym (WSW) inwigilacje Piotrowskiego oraz całego jego zespołu. Piotrowski spotykał się z agentami KGB w Bułgarii i we Lwowie, Piotrowski wiedział o prowadzonych względem jego działaniach, lecz miał też na uwadze, że jest pod kapeluszem KGB.
19 października 1984r. ks. Jerzy Popiełuszko ma udać się do Bydgoszczy, gdzie odprawi mszę w intencji ojczyzny w kościele Braci Męczenników Polskich, na kilka minut przez wyjazdem kierowcę Popiełuszki Jacka Lipowskiego zmienia „Desperat” (Waldemar Chrostowski), który bardzo prosił księdza by mógł jechać razem z nim, od wyjazdu z Warszawy kpt. Piotrowski co jakiś czas był informowany o miejscu znajdowania się księdza informacje te przekazywał swojemu przełożonemu z Departamentu IV Zenonowi Płatkowi, a Płatek na bieżąco informował ministra Kiszczaka. Pod kościołem gdzie ks. Jerzy odprawiał mszę we Fiacie 125p siedział kpt. Piotrowski wraz kompanami nieopodal kościoła znajdowały się samochody z funkcjonariuszami WSW, które prowadziły inwigilacje Piotrowskiego oraz jego grupy. (Fakt ten został potwierdzony przez jednego z szefów WSI, który udostępnił na potrzeby śledztwa dzienniki prowadzone przez WSW zostało to ujęte w aktach sprawy).
Na trasie do Warszawy volkswagen prowadzony przez „Desperata” mimo sprzeciwu księdza Jerzego zatrzymał się przed jadącym za nim fiatem 125p, w którym był Piotrowski i kompani, ksiądz został wepchnięty do bagażnika fiata, a „Desperat” z założonymi kajdankami został ulokowany na przednim siedzeniu obok kierowcy. Jakimś cudem Waldemarowi Chrostowskiemu („Desperat”) udało się wyskoczyć z pędzącego fiata nie ponosząc przy tym większych obrażeń.
Pierwszy postój esbecy zaplanowali w ruinach zamku toruńskiego, tam też odnaleziono różaniec należący do Popiełuszki (dowód ten zatajono w śledztwie) rozpoczęło się „zmiękczanie” księdza esbecy za pomocą pałki zadawali ciosy, następny postój odbył się w starym bunkrze na terenie wojskowym w rejonie Kazunia, działania „zmiękczające” zostały nasilone z potrojoną siłą o świcie półprzytomnego księdza przejęła inna grupa a kpt. Piotrowski ze swoja ekipą udał się do Warszawy, Piotrowski był wściekły, że nie podołał zadaniu i wątpiłby drugiej grupie się to udało. Kto wchodził w skład drugiej grupy tego do dzisiaj nie udało się ustalić, poszlaki wskazują na wojskowych, którzy na polecenie Kiszczaka śledzili każdy ruch Piotrowskiego i jego grupy. W następnych dniach kontynuowano katowanie księdza, domniemywa się również, że 20-25 października przetrzymywano Popiełuszkę w jednej z siedzib KGB na terenie Kazunia.
W tym czasie telewizja i radio informowały o zaginięciu księdza, trwały akcje poszukiwawcze o kryp. Przeszukanie i Sutanna. Tysiące ludzi z resortu przeczesywało okoliczne tereny wykorzystując wszystkie środki posiadane przez MSW. Szukano sprawców, gdy tym czasie oni swobodnie poruszali się w gmachu MSW przy Rakowickiej.
25 października 1984r dwóch pracowników MSW pojawiło się u lekarki, która leczyła ks. Jerzego wypytywali, jakie leki brał i w jakich dawkach, sugerowało to, że uprowadzony ksiądz jeszcze żył, kiedy zakończył swoje życie? Tego nie wiadomo, przypisano, że było to 25 października 1984r. Wielu zagranicznych profesorów kwestionuje ustalenia pracowników naszej prokuratury. 26 października 1984r. po raz pierwszy zostają zlokalizowane zwłoki ks. Jerzego Popiełuszki (zeznanie prokuratora, który został skierowany na miejsce zdarzenia) zwłoki zostały wyjęte z wody i poddane oględzinom (nie ujawniono tego w procesie toruńskim), ciało księdza zostało ponownie wrzucone do Wisły.
Szef biura śledczego płk. Zbigniew Pudysz konsultuje ujawnienie zwłok i dalszy przebieg śledztwa. 30 października gen. Kiszczak przylatuje śmigłowcem na tamę we Włocławku ze swoją świtą i oznajmia ekipom poszukiwawczym „Dziś musi się znaleźć”.

Co wiemy dziś?

Do dzisiaj nie ustalono oficjalnej daty śmierci ks. Jerzego Popiełuszki. Prokurator Andrzej Witkowski w 2003-2004 prowadził śledztwo ws. śmierci ks. Jerzego, Witkowski ustalił wiele nowych faktów zebrał wiele nowych dowodów, które podważają w sposób fundamentalny całe dotychczasowe śledztwo, niestety dwukrotnie odsuwano go od sprawy.

Obecnie śledztwo prowadzą prokuratorzy z IPN. Prok. Witkowski odnalazł kalendarz gen. Płatka, który zawierał informacje w sprawie Popiełuszki. Witkowskiemu udało się namówić do udostępnienia dzienników inwigilacji MSW. Prokurator Witkowski przeprowadził wizję lokalną, jak ustalono kajdanki, które założone miał „Desperat” były podpiłowane by umożliwić wyzwolenie, sam skok z pędzącego fiata przy prędkości, którą podał „Desperat” na procesie toruńskim okazał się niewykonalny, kaskader, który podjął się próby w wizji lokalnej doznał licznych złamań (Desperat wyszedł bez szwanku).
Ustalono, że marynarka, którą miał na sobie Waldemar Chrostowski „Desperat” została uszkodzona ostrym narzędziem, a nie ucierpiała w skutek otarć po skoku z samochodu. Ustalenia prof. Marii Brydy, która prowadziła oględziny zwłok księdza zostały podważone. Ustalono, że po 1989r wywierano naciski na świadków. Inna ekipa nurków ujawniła ciało księdza, a inna je wydobywała w innym czasie. Piotrowski i inni esbecy podczas procesu nie byli w stanie określić miejsca porzucenia zwłok.
Jak widać jest wiele niejasności w tej sprawie, czy kiedykolwiek uda się ją wyjaśnić?

Źródło artykułu:
http://interia360.pl/polska/artykul/zakneblowana-prawda,51999?utm_medium=frame&utm_campaign=wyrzucenie_z_ramki&utm_source=www.wykop.pl

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>