Po co wracają?

Aktorzy, piosenkarze, artyści wiedli życie wybrańców, otoczeni miłością fanów, bogactwem i sławą. A jednak oni także powracają z zaświatów. Najczęściej zdziwieni, że dramatyczny wypadek przerwał świetnie zapowiadającą się karierę…

24-letni James Dean wyrastał na największą gwiazdę lat 50. Na filmy z jego udziałem – „Buntownika bez powodu” czy „Na wschód od Edenu” – waliły tłumy. Dean kochał swój zawód, ale równie mocno kochał prędkość. Brał udział w wyścigach samochodowych. Na swoim nowym Porsche 550 Spyder wymalował napis „Little Bastard” (mały skurczybyk). Jego kolega, Alec Guinness, stwierdził wtedy, że auto wygląda złowrogo i żartem przestrzegł Deana: „Jeśli wsiądziesz do tego samochodu, za tydzień znajdą cię w nim martwego”.

Był 23 września 1955 roku. Dokładnie po siedmiu dniach Dean, jadąc swoim skurczybykiem na wyścigi do Kalifornii, zderzył się z nadjeżdżającym z przeciwka autem. Od tego czasu na autostradzie w okolicy miejsca tragedii pojawia się duch aktora, oczywiście w porsche jadącym z zawrotną szybkością. Mówi się, że James próbuje w ten sposób bezskutecznie ukończyć wyścig i zdobyć wygraną, o której za życia marzył. W pierwszych zawodach jego samochód wyjechał z trasy, na drugie aktor nie dojechał z powodu wypadku. I to dlatego jego duch nie może teraz zaznać spokoju.

Dean był pierwszym aktorek a historii, który otrzymał pośmiertnie nominację do Oscara, ale nie ostatnim.

28-letni Heath Ledger często był do Deana porównywany. Po świetnej kreacji homoseksualisty w „Tajemnicy Brokeback Mountain”, jego kariera nabrała rozpędu. Został nawet okrzyknięty największym talentem młodego pokolenia. Niestety, w styczniu 2008 roku, aktor zmarł w wyniku zatrucia środkami uspokajającymi. Statuetkę Oscara za niesamowitą kreację Jokera w „Mrocznym rycerzu” przyznano mu już pośmiertnie…

Eks-narzeczona Heatha, aktorka Michelle Williams, zwierzyła się przyjaciołom, że dwa razy widziała ducha ukochanego.

Za pierwszym razem obudził ją w nocy hałas. Gdy otworzyła oczy, zobaczyła, że meble w sypialni są poprzestawiane, w głębi pokoju zaś unosił się cień Heatha. To trwało chwilę i zanim przerażona Michelle zdążyła zareagować, duch zniknął. Kiedy zjawił się ponownie, aktorka usłyszała… przeprosiny. Duch Ledgera przepraszał ją za to, że będzie musiała sama wychowywać ich dwuletnią córkę Matyldę.

Jakiś czas później Johnny Depp, Jude Law i Colin Farrel – trzej aktorzy, którzy zastąpili Ledgera w jego nieskończonym filmie „Parnassus” – zadeklarowali, że swoje honoraria przekażą na zabezpieczenie przyszłości Matyldy. Wtedy duch przestał się pojawiać. Widocznie uznał, że ziemskie sprawy ma już załatwione.

Wielkie gwiazdy odchodząc, zabierają ze sobą wiele tajemnic. Czasem mrocznych. Liczą, że żywi domyślą się, jak było naprawdę. Gdy tak się nie dzieje, powracają z interwencją.

Okoliczności śmierci Marilyn Monroe do dziś nie zostały wyjaśnione. 5 sierpnia 1962 roku, w domu w Los Angeles aktorka przedawkowała środki nasenne. To wersja oficjalna. Spekulowano, że za „samobójstwo” seksbomby mogą być odpowiedzialne służby specjalne, a nawet rodzina Kennedych (aktorka romansowała z dwoma braćmi i miała dostęp do tajemnic państwowych).

Notatki i pamiętniki, które pozostawiła, pozwalają się domyślać, że jej życie nie było tak szczęśliwe, jak mogłoby się wydawać. Może dlatego powraca na ziemię… Ducha Marylin Monroe można ponoć zobaczyć w hotelu Roosevelt w Los Angeles. To nie byle jaki hotel. Przed wojną był ulubionym miejscem spotkań śmietanki Hollywood. Monroe miała tu nawet swój ulubiony pokój.

Jako pierwsza jej ducha zobaczyła pokojówka. Blondwłosa kobieta odbijała się w lustrze. Ponoć Marylin (bo co do tego, że to była Marylin, nie ma wątpliwości) odwiedzała swój pokój jeszcze kilka razy. Chętnych do spotkania z gwiazdą było tak wielu, że dyrekcja hotelu przewiesiła lustro do holu, tak by każdy miał szansę się w nim przejrzeć.

Zagadka śmierci aktorki nadal jest nierozwiązana. Czy duch legendy kina zazna kiedykolwiek spokoju?

Taką szansę ma na pewno duch Elvisa Presleya. Król rock and rolla przez lata był bożyszczem milionów. Gdy w 1973 roku dał koncert na Hawajach, oglądał go dzięki transmisji telewizyjnej co trzeci człowiek na świecie! Elvis kochany, wielbiony i doceniany, słabo radził sobie jednak ze sławą. Uzależnił się od leków: pobudzających, antydepresyjnych, uspokajających. Zmarł w 1977 roku na atak serca.

Ale – tak jak w przypadku Marylin – to jedynie oficjalna wersja. Fani od początku twierdzili, że Elvis żyje, a jego śmierć została sfingowana. Kilka lat temu, osobisty lekarz króla, ujawnił część tajemnicy. Dr Nichippoulos twierdzi, że Presley zmarł w wyniku chronicznego zaparcia, które spowodowało niedrożność jelit. Pomóc mogła mu jedynie operacja, ale piosenkarz nie zgadzał się na zabieg. Sprawozdanie z sekcji zwłok Króla ma być ujawnione 50 lat po jego śmierci, czyli w 2027 roku. Prawdopodobnie dopiero wtedy duch Elvisa poczuje ulgę. Na razie jest dość aktywny. Bywa w jego posiadłości w Graceland i hotelu Heartbreak na bulwarze Presleya.

Źródło: Co przyniesie los,

Źródła zdjęć: [1] [2] [3] [4] [5] [6]

Jedna myśl nt. „Po co wracają?

  1. Kiedyś widziałam program o Marylin, gdzie wspomniano o tym nawiedzonym hotelu. Jej duch napędził tam niezłego stracha nie tylko gościom, ale i obsłudze!

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>