Jerzy Bińczycki

Ostatnie słowa wypowiedziane przez Jerzego Bińczyckiego ze sceny Starego Teatru w Krakowie dotyczyły serca. „Dziękuję ci, serce moje, że nie marudzisz, że się uwijasz bez pochlebstw, bez nagrody, z wrodzonej pilności” – brzmiały strofy wiersza Wisławy Szymborskiej. Okazja była szczególna: właśnie obchodzono 10. rocznicę pierwszej transplantacji serca w Krakowie (w październiku 1988 roku przeprowadził ją profesor Antoni Dziatkowiak). Było publiczną tajemnicą, że Jerzy Bińczycki, dyrektor Starego Teatru, miał kłopoty z sercem, ale tego, że pozostało mu zaledwie kilka dni życia, nikt się nie spodziewał.

Jerzy Bińczycki musiał zrobić wrażenie na komisji egzaminacyjnej krakowskiej PWST, kiedy pod koniec lat 50. przyjęto go po wyrecytowaniu zaledwie połowy wiersza Władysława Broniewskiego „Bagnet na broń” (drugiej połowy nie umiał). I miał szczęście. Trzy lata po ukończeniu szkoły dostał angaż w Starym Teatrze w Krakowie – jednej z najlepszych scen w Polsce. Spędził w nim 30 lat. Grał na scenie u Konrada Swinarskiego, Jerzego Jarockiego i Andrzeja Wajdy, ale wielką popularność zawdzięczał filmowi. W 1975 roku Jerzy Antczak obsadził go w roli Bogumiła Niechcica w ekranizacji powieści Marii Dąbrowskiej „Noce i dnie”. Choć pierwsze dni zdjęciowe poszły tak źle, że Bińczycki upił się z rozpaczy, chciał zrezygnować z roli i zwrócić gażę, to w końcu oszczędnie i kameralnie zagrał skrywany dramat miłosnego niespełnienia mężczyzny, który przez lata był lekceważony przez ukochaną kobietę. Film w 1977 roku otrzymał nominację do Oscara w kategorii filmu nieanglojęzycznego. Na nominacji się skończyło: nagrodę zdobył obraz „Czarne i białe w kolorze” w reżyserii Jana-Jacquesa Annauda.

Swoje pierwsze małżeństwo, z którego miał córkę Magdę, Jerzy Bińczycki uważał za nieudane. Więcej szczęścia miał za drugim razem: młodszą o 17 lat Elżbietę poznał, kiedy była jeszcze studentką teatrologii, pobrali się w 1980 roku, dwa lata po ślubie przyszedł na świat ich syn Jan. W momencie narodzin jego tata miał 45 lat.

Po 1989 roku obok aktywności zawodowej Jerzy Bińczycki zaangażował się też w politykę. W 1991 roku bez powodzenia kandydował w wyborach do senatu z ramienia Unii Wolności. Elżbieta Bińczycka podzielała poglądy męża. W wyborach parlamentarnych w 2011 roku bez powodzenia kandydowała do sejmu. Dziś jest wiceprzewodniczącą Partii Demokratycznej.

W latach 90. zespół Starego Teatru był skłócony. Jerzy Bińczycki dał się przekonać kolegom, że objęcie przez niego funkcji dyrektora dobrze przysłużyłoby się wygaszeniu konfliktów. Zgodził się. Ale dyrektorem był tylko przez kilka miesięcy. Tydzień po tym, jak na scenie teatru recytował wiersz Szymborskiej o sercu, miał rozległy zawał. Zmarł 2 października 1998 roku w szpitalu im. Narutowicza w Krakowie. Jest pochowany w Alei Zasłużonych Cmentarza Rakowickiego. W 2001 roku szkole podstawowej w Witkowicach, którą ukończył, nadano jego imię.

Źródło aerykułu: Życie na gorąco, KP Źródła zdjęć [1] [2]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>