Zmarnowany talent: Teresa Tuszyńska

Gdyby tylko zechciała, mogłaby zostać drugą Polą Negri. Ale dziewczyna bez matury wzgardziła splendorami Hollywood i Paryża. Dlaczego wolała zniknąć?

Na szarym tle polskiej rzeczywistości przełomu lat 50. i 60. pojawiła się jak niezwykły, barwny motyl. Zachwyciła wszystkich i … szybko zniknęła. – Kiedy zobaczyłem Tereskę po raz pierwszy, byłem jak rażony piorunem. To był płomień – wspomina w biografii Mirosława J. Nowika „Tetetka” fotograf Andrzej Wiernicki, któremu Teresa Tuszyńska zawdzięcza swoją błyskotliwą, choć krótką karierę.
Spotkali się w warszawskim klubie studenckim Stodoła, gdzie 16-letnia Teresa przychodziła tańczyć i zachwycać bywalców, przedstawicieli ówczesnej elity. Piękna, wysoka, zgrabna małolata zdobyła tedy jednogłośnie tytuł „Miss Stodoły”. Wiernicki zrobił jej kilka zdjęć, jedno znalazło się na okładce „Kobiety i Życia”. Wkrótce okładek pism z Tuszyńską było mnóstwo. Andrzej wysłał też zdjęcia Teresy na konkurs „Film szuka młodych aktorek”. Z 1200 kandydatek jury wybrało Tuszyńską. Nagrodą był udział w filmie. Wkrótce okazało się, że ta amatorka ma duży talent. Kamera ją kochała, posypały się propozycje. Wyrzucona ze szkoły przestała myśleć o maturze. Chciała błyszczeć, bawić się, kochać… To wszystko oferował jej świat filmu do którego wchodziła wśród okrzyków zachwytu.

O losie Teresy w dużej mierze przesądził rok 1959. Miała 17 lat i była już znana, ale stopnie kariery jeszcze pięły się w górę. A jednocześnie zaczynał się upadek. Zadecydował słynny Jazz Camping w Zakopanem – wydarzenie, o którym nakręcono film. Elita artystyczna bawiła się tam przez wiele dni. Tańczono całymi nocami, alkohol płynął szeroką rzeką, przelotne romanse zapalały się i gasły. Tereskę bez reszty wciągnął ten świat. Drogo miała za to zapłacić.

W tym samym roku poznała też na planie filmu „Biały niedźwiedź” mężczyznę swojego życia. 17 lat starszy Adam Pawlikowski był centralną postacią bohemy – aktor, dziennikarz, muzykolog. Ich związek był namiętny i burzliwy. Trwał wiele lat, z przerwami na małżeństwa Teresy i miłostki Adama. To na złość ukochanemu Teresa wyszła po raz pierwszy za mąż – za jego przyjaciela, hrabiego Jana Zamojskiego. Pobrali się błyskawicznie, świadkiem był przypadkowy taksówkarz. Teresa bardzo chciała zobaczyć, jak na to zareaguje Adam. – Umówiła się z nim u Dziennikarzy i pojechała tam ze świeżo poślubionym mężem. Była ciekawa, co na to Pawlikowski. Opowiadała, że wyszedł do toalety i zwymiotował. Był zszokowany. Zwycięstwo – opowiadał Kazimierz Kutz. Ciągłe rozstania i powroty kochanków definitywnie zakończyła jego samobójcza śmierć.

Małżeństwo, które Teresa zawarła na złość Pawlikowskiemu, przetrwało zaledwie kilka miesięcy. – Ożeniłem się z nią, kiedy miała 19 lat. Całe środowisko wtedy mocno piło. Kiedy w nie weszła, także zaczęła pić. Kiedy poznałem Teresę, już nie wytrzymywała bez alkoholu – mówił Jan Zamojski. Szybko zrozumiał, że tego związku nie da się utrzymać. Miał dość jeżdżenia nocą po różnych lokalach i zabierania pijanej żony do domu.

Po rozstaniu z hrabią Tuszyńska przeżyła krótki romans ze Zbyszkiem Cybulskim. Wszystko zaczęło się i skończyło na planie filmu „Do widzenia, do jutra”, gdzie wspaniale zagrała Margueritte. Młodszej siostry nie upilnował brat Bogdan, którego mama wysłała, by sprawdził, jak się Teresa prowadzi w Gdańsku. – Ale jak miałem pilnować siostry? Była albo na planie, albo balowała gdzieś ze Zbyszkiem i innymi aktorami. Cybulski na planie „Do widzenia, do jutra” był w Teresie zakochany. Zabrał ją do siebie. W zamian Teresa udostępniła mi pokój. Zbyszek nie opuszczał jej na krok – opowiadał brat.

Film okazał się wielkim sukcesem, także międzynarodowym. Zdjęcie Tuszyńskiej pojawia się na okładce amerykańskiego pisma „Show”. „Najbardziej zachodnia i najbardziej utalentowana z polskich gwiazd filmowych” – głosił podpis. Teresa dostaje propozycje filmowe Austrii i Włoch, z Francji przyjeżdża negocjatorka, by namówić ją do grania. Teresa umawia się z nią i … nie przychodzi. Nie zależy jej na światowej karierze. W kraju też zawala terminy, nie pojawia się na planach. Dużo pije, nikt już nie chce jej angażować…

Z drugim mężem, reżyserem dźwięku Włodzimierzem Kozłowskim, Teresa była przez blisko 10 lat. Ten człowiek o złotym sercu długo starał się bronić ją przed alkoholem. Ale i on w końcu skapitulował.

- Któregoś dnia powiedziałem, że dosyć tego wszystkiego, że zostawiam jej mieszkanie, niech robi, co uważa, rozwód nie rozwód – wszystko zaakceptuję, bo nie chcę utonąć, jeszcze nie. Mieszkanie bardzo szybko sprzedała. Później spytałem ją przy jakiejś okazji, co zrobiła z pieniędzmi. Powiedziała, że komuś pożyczyła, a ten ktoś jej nie oddał. Może… A może po prostu przepuściła – wyznał Kozłowski.

Potem mówiono o związkach Teresy z pilotem nawigatorem, jak ona alkoholikiem, i z cenzorem, który trzymał ją pod kluczem. To wtedy środowisko filmowe na zawsze straciło z nią kontakt. O jej ostatnim mężu, Janie Mirosławie Perzynie, wiadomo tylko, że był robotnikiem.

Teresa Tuszyńska umarła w 1997 r. Ale o tym fakcie wielu jej dawnych znajomych dowiadywało się dopiero po latach. – Nikt z nas nie mógł jej pomóc. Nie potrafiliśmy – przyznał Jan Laskowski, operator filmu „Do widzenia, do jutra”.

Źródło: Anna Bazia, Na żywo Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>