Władysław Komar – Wielka tragedia polskiego sportu

Był barwną legendą polskiego sportu, świata artystycznego i życia towarzyskiego. Potomek litewskiej arystokracji i słynny kulomiot Władysław Komar (1940-1998) w latach 60. ubiegłego wieku co tydzień był bohaterem kolejnego skandalu.

Podczas nocnej eskapady w Gdańsku z dyskobolem Jerzym Klockowskim potrącił autem przechodnia. To znów narozrabiał w poznańskim hotelu Merkury ze swoim węgierskim przyjacielem Varim, też kulomiotem. Innym razem ktoś doniósł na milicję, że jednym z hoteli w Sopocie odradzają się tradycje zakazanych wówczas gier hazardowych. Ruletka miała byś własnością Komara. Zaś na początku 1969 roku w Warszawie przez wiele tygodni mówiło się o zagadkowej śmierci prostytutki w domu sportowca. Podobno utopiła się w wannie podczas pijackiej libacji.

Wszystkie powody do plotek ukrócił sam Władysław Komar, żeniąc się z dwa lata młodszą Małgorzatą Spychalską, córką marszałka Mariana Spychalskiego (1906-80), ówczesnego przewodniczącego Rady Państwa. Nie był to ślub mile widziany w rządowych elitach PRL-u, ale wzbudził ogromne zainteresowanie.

Małgorzata, absolwentka Akademii Sztuk Pięknych, nazywana była Marszałkówną. Ona bardzo niska, chuda, drobna, on – ogromny. Wyglądali razem komicznie, budząc niewybredne plotki. Podobno poznali się na korytarzu w gmachu telewizji. Ona przygotowywała scenografię do programu, on przyszedł na wywiad. Krótkie szczęście małżonków popsuła słabość Komara do… spódniczek. Marszałek – może za namową córki – zlecił śledzenie zięcia. Podobno na biurko marszałka Spychalskiego regularnie spływały meldunki o miłosnych podbojach brodatego zięcia. Następnym odbiorcą tych informacji była Małgorzata Spychalska…

Dopiero złoty medal zdobyty podczas igrzysk olimpijskich w 1972 roku w Monachium sprawił, że teść zrezygnował z dalszej inwigilacji kulomiota. Wcześniej jednak wojskowi wywiadowcy odkryli, jaka była tajemnica jego olimpijskiego zwycięstwa. Komar przed olimpijskim występem wymyślił taktykę opartą na głębokiej znajomości psychologii. Do wioski olimpijskiej przywiózł ze sobą na potrzeby treningów kulę lżejszą o 3 kg. Pomalował ją na taki sam kolor jak kule zakwalifikowane przed sędziów do olimpijskich zawodów. Inni zawodnicy widzieli, jak Komar raz za razem na treningach bije rekordy świata. Nic dziwnego, gdy Polak podczas zawodów już w pierwszym podejściu uzyskał rezultat 21,18, wszyscy rywale pogodzili się z przegraną.

Władysław Komar po zdobyciu złotego medalu przez rok hucznie świętował sukces. Z żoną Małgorzatą spotkał się dopiero pod koniec 1973 roku na sali sądowej podczas sprawy rozwodowej.

Władysław Komar podobno ustatkował się dopiero w drugim małżeństwie z Marią Szot (1950-2008), z którą miał syna Mikołaja. Kultowy polski sportowiec zginął w wypadku samochodowym 17 sierpnia 1998 r.

Znów wszystkich zaskoczył…

Źródło: JA, Życie na gorąco, Cykl: Skandale z wyższych sfer, Źródło zdjęć [1] [2]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>