Dom śmierci

W okresie międzywojennym warszawska posesja mieszcząca się przy ulicy Solec 71 zyskała nazwę „domu śmierci”. „Daleko za arkadami mostu Poniatowskiego na peryferii miasta znajduje się olbrzymia posesja, zamieszkana przez ubogich wyrobników dziennych. Co pewien czas ciszę nocną przerywa trąbka pogotowia ratunkowego, mknącego tam z pomocą dla ofiar jakiegoś krwawego dramatu” – pisał „Tajny Detektyw” 5 czerwca 1932 roku. Te „krwawe dramaty” w ciągu 10 lat pochłonęły 10 ofiar zabójstw i tyle samo samobójstw. Wszystkie tragedie miały miejsce o godzinie pierwszej w nocy…

W 1922 roku uwagę policji zwrócił fakt, że w pobliżu Solec 71 w niedługim odstępie czasu targnęło się na swoje życie kilku młodych, wykształconych mężczyzn, którzy wcześniej odwiedzili jedną z mieszkanek tego domu. Kobietę lekkich obyczajów, choć potwornie brzydką i już niemłodą, mieszkającą na poddaszu Patulską. „Patulska opuszczała swe mieszkanie jedynie wtedy, gdy zapadał zmrok. Wówczas stawała we wnękach sąsiednich bram, aż trafiała na przechodnia, którego sprowadzała do swojego mieszkania. Po północy przygodny znajomy opuszczał mieszkanie i najczęściej, po ujściu kilku kroków od bramy – popełniał zamach samobójczy”. Ci, których zdołano uratować, nie potrafili wyjaśnić, dlaczego zdecydowali się na ten desperacki krok.

Śledztwo nie przyniosło rezultatów, gdyż Patulska zmarła przed złożeniem zeznań. Okazało się jednak, że przed I wojną światową, kiedy była studentką medycyny uniwersytetu w Petersburgu, została oszpecona kwasem siarkowym przez beznadziejnie zakochanego w niej kolegę.

Po śmierci Patulskiej jej lokal zajął nowy mieszkaniec, który wkrótce odebrał sobie życie! Na podłodze przy nim znaleziono pogniecioną fotografię Patulskiej…

Kilka lat później samobójstwo popełnił zajmujący mieszkanie naprzeciwko dawnego lokalu Patulskiej inwalida Franciszek Leszkiewicz. Po wprowadzeniu się do lokalu zapałał nagle niezdrową miłością do żony swojego brata…

W niecały rok później sublokator rodziny Wykowskich z tego samego domu, pracownik rzeźni miejskiej, niejaki Maślany, zakochał się w swojej gospodyni. Nie mogąc znaleźć ujścia dla miłości, zastrzelił jej męża, ją samą, troje jej dzieci, po czym strzelił do siebie. Zostawił list: „Stałem się niewolnikiem zmysłów. Od chwili, gdy wprowadziłem się do tego domu, nie zaznaję spokoju. Coś mnie trapi, gnębi, po nocach spać nie daje. Nie wierzę, bym prawdziwie kochał – czuję jednak, że będzie źle…”. Wkrótce na terenie posesji doszło do dwóch kolejnych morderstw – obu na tle miłosnym…

W sobotę, 28 maja 1932 roku, „dom śmierci” ponownie stał się sceną dramatu. W dwupokojowym lokalu zamieszkiwali 31-letni Stanisław Deręgowski z młodszą o 4 lata żoną Janiną i 10-letnią córką Marią. Ich pożycie było raczej zgodne do czasu, kiedy przedsiębiorca przewozowy nie zakochał się w 19-letniej sąsiadce, robotnicy Janinie Biniszewskiej. – „Odtąd całą uwagę skierował na nią, zaniedbując dom i rodzinę. Jakieś szaleństwo opętało jednak Deręgowskiego. Ostatnimi czasy usiłował kilkakrotnie w nocy zastrzelić żonę. Chybiając w strzelaniu, znęcał się nad nią, bijąc i katując” – pisał „Tajny Detektyw”.

Krytycznej nocy Deręgowski znów wpadł w szał. Kiedy zmęczony, zasnął, jego żona przyłożyła mu do skroni rewolwer, pociągając za spust. „Jakaś dziwna moc kierowała mą bezwolną ręką” – zeznała w komisariacie, do którego udała się zaraz po zabójstwie. – „Ogarnęło mnie dziwne jakieś uczucie, którego zaczęłam doznawać od czasu, gdym wprowadziła się do tego mieszkania”.

W trakcie procesu Janiny Deręgowkiej ustalono, że oskarżona była ostatnio bez przerwy maltretowana przez męża, który stale groził jej zabójstwem i „przechodziła istne katusze z powodu jego wiarołomstwa”. Deręgowski bił też córkę, odnosił się do niej ordynarnie i odmawiał dawania pieniędzy na naukę. Biegli psychiatrzy orzekli, że kobieta, strzelając do męża, była w stanie zmniejszonej poczytalności, dlatego sąd skazał ją jedynie na rok więzienia, stosując jednak amnestię i darując resztę kary.

Żródło: AK. Życie na gorąco, Cykl Kryminalne historie sprzed lat, Źródło zdjęcia: [1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>