Go go Pokemon!

Znalezione obrazy dla zapytania pokemon go

Jak w dwudziestym pierwszym wieku, w dobie Internetu, Facebooka, komputerów, Smartphone’ów, tabletów wyciągnąć ludzi z domów? Okazuje się, że wystarczy połączyć popularną w latach 90. grę z tradycyjną grą w chowanego, by porwać tłumy i wyprowadzić ludzi na ulicę.

Dziś o Pokemon Go.

W ciągu ostatnich tygodni media donoszą o wypadkach i dziwnych zdarzeniach z udziałem graczy w Pokemon Go, czyli nowej gry na Smartfony. Okazuje się, że pochłonięci grą ludzie nie zauważają co się wokół nich dzieje, a wypadki drogowe, kontuzje i włamania do zamkniętych obiektów z ich udziałem są na porządku dziennym.

8 lipca japońska firma Nintendo wypuściła w USA darmową aplikację, w której gracze za pomocą swoich telefonów szukają po mieście pokemonów, czyli tych samych stworków, które w latach 90. Królowały w grach komputerowych, kreskówkach i na półkach z zabawkami.

Nowa gra o nazwie Pokemon Go korzysta z technologii GPS. Zasady są proste: gracz porusza się po swojej okolicy i poszukuje do swojej kolekcji Pidgeota, Weedle’a czy Rattatę. Wiadomo, że najbardziej pożądany jest Pikachu.

Gra jak gra. Tak mogłoby się wydawać. Coś jednak sprawia, że o Pokemon Go mówią wszyscy. I wszyscy w nią grają. Po pierwsze pokemony idealnie trafiają do wyobraźni dzisiejszych trzydziestolatków, bo znają je z własnego dzieciństwa, czyli połowy lat 90. Po drugie Pokemon Go to darmowa aplikacja na smartfon, czyli najpopularniejsze dziś urządzenie na świecie. Po trzecie, zupełna nowość, czyli to, że jest to gra terenowa typu podchody czy chowanego, ale z wykorzystaniem nowoczesnych technologii.

Pokemon Go to przeniesienie rozrywki sprzed domowego monitora czy telewizora na zewnątrz, innymi słowy zastosowanie wirtualnej rzeczywistości w realnym świecie. Coś, co dotychczas widzieliśmy jedynie w filmach science fiction, teraz mieści się w naszej kieszeni i możemy zabrać wszędzie ze sobą. Dzięki tej rewolucyjnej grze ludzie mogą poczuć smak przyszłości.

Trzech nastolatków zostało zatrzymanych na terenie elektrowni nuklearnej w stanie Ohio w trakcie pogoni za pokemonami. Inni łowcy zostali zamknięci na całą noc na cmentarzu. Pewien mieszkaniec Nowego Jorku wjechał z impetem w drzewo, tak zapatrzył się w ekran telefonu. W Australii jeden zapaleniec poszukiwał pokemonów na komendzie policji.

Pokemon Go okazało się dla Nintendo strzałem w dziesiątkę, wartość ich akcji wzrosła o ponad 100 %. Tylko dzięki jednej grze firmie udało się powrócić na szczyt i wartością rynkową przeskoczyć chociażby Sony. Jest to spektakularny sukces, bowiem przez ostatnie sześć lat Nintedo radziło sobie bardzo źle.

W USA gra zyskała popularność większą od Tindera, a według prognoz wyprzedzi niedługo także Twittera jeżeli chodzi o liczbę pobrań. Najlepsi gracze spędzają w aplikacji średnio ponad 43 minuty dziennie, a to więcej czasu niż użytkownicy poświęcają czas na Snapchata, Instagram, Facebooka czy Messengera.

Póki co Pokemon Go to wersja 2.0, a to oznacza, że Nintendo pragnie rozbudowywać swoją grę. Na razie pozwala ona swoim graczom jedynie przemierzanie miast w poszukiwaniu stworków i łapanie ich, ewentualnie walkę z innymi zawodnikami o przejęcie pokemonów. Można się więc spodziewać, że w przyszłości te interakcje znacznie wzrosną, jak również liczba pokemonów, bo ich biblioteka liczy na razie 151 (w grach z lat 90. przekraczała 700). Nintendo zapowiada, że Pokemon Go będzie rozwijane dopóki w pełni nie wykorzysta możliwości rozszerzonej rzeczywistości.

Jak wszystkie duże cywilizacyjne zmiany, także Pokemon Go był zaskoczeniem. Mało kto się spodziewał, że właśnie taka forma i treść trafią tak szybko do wyobraźni współczesnych ludzi. Jest to nowa forma aktywności, a wiele wskazuje na to, że będzie bardzo długo cieszyła się zainteresowaniem.

Zaletą aplikacji jest możliwość interakcji i rywalizacji z innymi graczami, czyli wspólna aktywność oraz konieczność fizycznego wysiłku, ruchu, docierania do nowych miejsc. I choć swego rodzaju jest to aktywność na świeżym powietrzu, istnieją obawy, że graczom zaciera się granica pomiędzy tym co jest wirtualne, a co realne. Czy dzieci, mocno zaangażowane w grę zdają sobie sprawę, że pokemonów tak naprawdę nie ma na ich podwórkach?

Pokemon Go niesie też zagrożenie. Zazwyczaj wiemy, jak wygląda ten prawdziwy świat, odróżniamy go od tego, co nam się np. przyśniło. A tu może dojść w pewnym momencie do sytuacji, że ta rzeczywistość podstawowa przestanie być traktowana jako jedyna właściwa. Rzeczywistość wykreowana w grze komputerowej będzie na tyle długo i intensywnie towarzyszyć młodym ludziom, że zaczną ją traktować jako rzeczywistość po prostu. „Nie wiadomo czy gracze wychodzą z gry komputerowej na podwórko, czy biegając po podwórku, wchodzą do gry komputerowej” – mówi socjolog Marek Troszyński.

Najważniejsze, by uświadamiać młodych ludzi, gdzie jest ten prawdziwy świat. Że to tylko zabawka, którą trzeba czasem wyłączyć, by zjeść obiad, porozmawiać ze znajomymi, rodzicami, pograć w piłkę.

Na podstawie: Dawid Muszyński, Wprost nr 30, 25-31.07.2016, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>