Najbardziej zwariowany proces w historii Kościoła

W VI wieku Rzym był jedynie cieniem dawnej stolicy imperium. Znękane najazdami barbarzyńców miasto zamieszkiwało zaledwie kilkadziesiąt tysięcy, często głodujących mieszkańców. Jego los przypieczętował ostatni cesarz, Romulus, ogłaszając abdykację. Wydawało się, że nic już nie uratuje położonego na siedmiu wzgórzach miasta, które uważamy dziś za wieczne.

Rzymowi pisany był jednak inny los. Coraz ważniejszą rolę zaczął odgrywać Kościół, który wywodził swoją tradycję z ewangelicznego powołania Piotra Galilejczyka na przywódcę apostołów i zwierzchnika Kościoła przez Jezusa Chrystusa. Święty zmarł jako męczennik około 66 roku, według tradycji właśnie w Rzymie. Tutejsi biskupi uważali się więc za jego bezpośrednich następców. I robili wszystko, by podporządkować sobie pozostałych hierarchów ówczesnego świata chrześcijańskiego. Szczególne zasługi na tym polu miał papież Grzegorz I. Stanął na czele Kościoła w 589 roku i przez kilkanaście lat przekształcał dawną stolicę imperium w najważniejszą siedzibę chrześcijańskiej administracji.

Stolica Państwa Kościelnego rodziła się w bólach, w krwawych, trudnych czasach, kiedy życia ludzkiego nikt nie cenił, a za złoto można było dostać wszystko. Kardynałowie prześcigali się więc w nieprawościach, żeby zdobyć upragniony tytuł głowy Kościoła. A kiedy już osiągnęli cel, czynili wszystko, by jak najdłużej utrzymać się przy władzy. Nie było to wcale łatwe. Aż jedna trzecia papieży, którzy wstąpili na tron Piotrowy między IX a XI wiekiem, zmarła śmiercią gwałtowną.

Najbardziej dramatyczne wydarzenia rozegrały się w czasie synodu, który do historii przeszedł jako „trupi”. Ale cofnijmy się trochę w czasie. 6 października 891 roku papieżem został 75-letni Formozus (815-896). Jego droga do sukcesu nie była łatwa. Wcześniej był m.in. biskupem Porto, legatem trzech papieży we Francji i w Niemczech. A będąc misjonarzem w Bułgarii, zyskał poparcie tamtejszych władców ofiarujących mu godność metropolity. Pierwszy raz ubiegał się o tron papieski w 872 roku. Bezskutecznie. Papieżem został wtedy Jan VIII, który widząc w Formozusie groźnego przeciwnika, odebrał mu godność biskupa. A potem dołożył jeszcze ekskomunikę za „samowolne opuszczenie przez Formozusa biskupstwa Porto.”

Jednak dzięki poparciu cesarza niemieckiego w 891 roku Formozus doczekał się godności papieskiej. Nie było mu jednak dane zbyt długo cieszyć się władzą, zmarł pięć lat później. Najprawdopodobniej otruty. Trudne miał życie, śmierć niełatwą. Ale to drobiazg w porównaniu z tym, co go jeszcze czekało.

Nowym papieżem został znany z rozwiązłości Bonifacy VI. Jego pontyfikat trwał zaledwie dwa tygodnie, bo śmierć zabrała go po ataku podagry. Następny ojciec święty, Stefan VI tak bardzo nienawidził Formozusa, że odważył się na czyn makabryczny. Kazał ekshumować jego szczątki, by odbyć nad nimi sąd. W 897 roku zwołał synod rzymski, na którym zmarłemu przedstawiono wiele poważnych zarzutów, m.in. objęcie funkcji głowy Kościoła niezgodnie z prawem kanonicznym.

To był prawdziwy horror. Odgrzebane, gnijące zwłoki ubrano w szaty pontyfikalne, po czym usadowiono na tronie papieskim. Trzy dni trwał bezprecedensowy, najbardziej koszmarny i zwariowany proces w historii nie tylko Kościoła.

Formozusa uznano za winnego zarzucanych mu nieprawości, w tym apostazji, a więc porzucenia wiary chrześcijańskiej. Stwierdzono też, że jego pontyfikat był nielegalny. Unieważniono udzielone przez niego święcenia i przywileje (pozbawiono dostojników kościelnych wszystkich urzędów, które otrzymali od Formozusa). Karą było odrąbanie nieboszczykowi trzech palców prawej ręki – tych, którymi udzielał błogosławieństw. Dopełniło jej zrzucenie trupa z tronu, zdarcie szat i powleczenie ulicami Rzymu. Na koniec zbezczeszczone zwłoki pochowano w zbiorowej mogile z biedakami. Warto dodać, że Stefan VI był w tym procesie i oskarżycielem, i sędzią.

Stefan VI czuł jednak niedosyt. Wydał więc polecenie odkopania zwłok Formozusa i wrzucenia ich do Tybru. Z rzeki wyłowił je ponoć pewien pustelnik. Szybko rozeszła się wieść, że kto dotknie ciała zostanie uzdrowiony.

Trupi synod wywołał wybuch niezadowolenia wśród mieszkańców wiecznego miasta i przez miesiąc trwały zamieszki. W ich rezultacie papież został uwięziony i latem 897 roku uduszony. Na jego następcę wybrano Romana, który zmarł kilka miesięcy później.

Kolejnym papieżem został Teodor II. Ten unieważnił decyzje trupiego synodu i nakazał przenieść szczątki Formazusa z wszelkimi honorami do bazyliki na Lateranie. Akta trupiego synodu zniszczono, zarządzeniem papieskim zakazano też powoływania zmarłych przed sąd. Pontyfikat Teodora II trwał tylko 20 dni. Papież zmarł w bliżej nieznanych okolicznościach.

Nowy papież, Sergiusz III znów potępił Formozusa i unieważnił nadane przez niego święcenia.

Warto podkreślić, że Stefan VI rządził Kościołem w samym środku tak zwanego wieku niegodziwości, saeculum obscurum, jak nazywają te czasy historycy.

Źródło: Wróżka, Zygmunt Gołąb, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>