Przyjaźń silniejsza niż miłość

Znalezione obrazy dla zapytania Tadeusz Boy-Żeleński z żoną

„I oto mamy małżeństwo na nowych podstawach: dwoje ludzi wolnych, mieszkających pod jednym dachem, którzy mogą się rozchodzić, schodzić, bez hałasu, bez skandalu, z każdej sytuacji wynosząc nietknięty skarb wzajemnej przyjaźni (…)” – pisał po latach  o swoim małżeństwie z Zofią.

Czy Tadeusz poznał Zofię – zwaną przez najbliższych „Fusią” – na najsłynniejszym polskim weselu w podkrakowskich Bronowicach, w 1900 roku? Do końca tego nie wiadomo. Pewne jest, że oboje tam byli, choć tylko Zosię uwiecznił Stanisław Wyspiański w swoim słynnym dramacie.

Znalezione obrazy dla zapytania zofia pareńska

Czternastoletnia wówczas córka profesora medycyny, Stanisława Pareńskiego, byłego powstańca styczniowego i mecenasa sztuki, słynęła już wtedy z nietuzinkowej urody, inteligencji i poczucia humoru. Ale też melancholii, w którą lubili popadać w tamtych czasach zwłaszcza artyści. Zosia wychowała się w jednym z najważniejszych salonów artystycznych Krakowa przełomu wieków. Bywała w nim cała miejscowa bohema. Także młody, przystojny i zabawny student medycyny, Tadeusz Żeleński (prof. Pareński był jego mentorem). Przychodził również Rudolf Starzewski, redaktor krakowskiego „Czasu”, Dziennikarz z „Wesela” – przypomnijmy – wpatrzony w Zosię, jak w obrazek. Jak się później okaże, nie była to tylko literacka fikcja, ale zapowiedź prawdziwego miłosnego dramatu. Na razie (w „Weselu”) Zosia jest egzaltowaną nastolatką, która marzy o wielkiej miłości: „Ach, tak bym chciała kochać bardzo!”.

Tadeusz Żeleński, syn kompozytora Władysława, potomek szacownego ziemiańskiego rodu, kochał się wtedy w Dagny Juel. Rudej piękności z Norwegii, pisarce, tłumaczce i pianistce uznawanej za muzę artystów i femme fatale secesyjnej Europy. Ostatecznie, ona sama wpakowała się w fatalną miłość. Wyszła za mąż za skandalistę i specjalistę od „nagiej duszy”, pisarza Stanisława Przybyszewskiego. Pod koniec XIX wieku małżonkowie osiedli w Krakowie. Stanisław trwonił pieniądze, więc Dagny czasem ledwo starczało na chleb. A kiedy nie starczało, z pomocą przychodził właśnie Tadeusz Żeleński. I kupował ukochanej bułki i mleko. Życie cyganerii i jego w końcu wciąga. Jest nie tylko beznadziejnie zakochany, ale wpada też w szpony hazardu. Żeby się z nim wyrwać, wyrusza w podróż do Wiednia i Paryża. W stolicy Francji spędza kilka miesięcy.

Znalezione obrazy dla zapytania dagny juel

Dagny Juel Przybyszewska

Po powrocie do kraju, by uniknąć kontaktów z pacjentami, zajmuje się pracą naukową. I ma na tym polu spore osiągnięcia.

W 1901 roku Dagny Przybyszewska zostaje zastrzelona w gruzińskim Tyflisie przez swojego kochanka, krakowskiego studenta, Władysława Emeryka (popełnił samobójstwo). Tadeusz wpada w rozpacz. W annałach krakowskiej policji zachowała się notatka: „Doktor Tadeusz Żeleński, 26 lat (…) doprowadzony dnia 8 listopada 1901 o godzinie 1 rano, z powodu iż tenże, idąc chodnikiem od ulicy Siennej ku głównej poczcie, nie wymawiając żadnych wyrazów krzyczał w okropny sposób, tak iż się ludzie mogli przerazić nawet w odleglejszych ulicach. Doprowadzony, zupełnie trzeźwy, przyznaje, iż krzyczał, bo jest cierpiący na nerwy”. Równowagi i spokoju zacznie Tadeusz szukać w domu Pareńskich. I tam ulega urokowi ślicznej Zosi.

Jego matka, Wanda niechętna była temu związkowi. Uważała, że Tadeusza stać na kogoś z najwyższych sfer (Żeleńscy de Żelanka herbu Ciołek to ród o sześciowiekowej historii). Ale Tadeusz stawia na swoim. Trzy miesiące po śmierci matki, w czerwcu 1904 roku, bierze z Zosią ślub. On ma wtedy 28 lat, ona zaledwie siedemnaście.

Tuż po weselu młoda para wyjeżdża najpierw do Tenczynka. Tam właśnie bardzo wymowny portret Zofii Żeleńskiej szkicuje Stanisław Wyspiański. Kobieta z rozwianymi, kruczoczarnymi włosami siedzi na jakimś murku i spogląda w zamyśleniu w dal. Jakby przeczuwała, że jej marzenie o tym, by „kochać bardzo”, może się jednak spełnić… Zaraz potem Żeleński zabiera już wtedy ciężarną żonę, do Paryża.

Tymczasem jego teść, prof. Pareński, przygotowuje dla młodych mieszkanie w Krakowie. Meble projektuje im, a właściwie tworzy, także Stanisław Wyspiański. Traktuje to, niestety, jak wyzwanie artystyczne. Dość powiedzieć, że nie dało się na nich ani siedzieć, ani spać. Kołyska wykonana z pnia drzewa, była potwornie ciężka. A przy tym tak dudniła podczas kołysania, że nie usnęłoby w niej żadne dziecko. Żeleńscy szybko pozbywają się niewygodnego prezentu. A wkrótce rodzi im się jedyny syn, Stanisław. Zofię znów, tym razem karmiącą niemowlę, uwieczni Wyspiański w słynnym obrazie „Macierzyństwo”.

Znalezione obrazy dla zapytania wyspiański macierzyństwo

Małżeństwo układało się początkowo bardzo dobrze. I chociaż nie brakowało w nim awantur, to po każdej następował czas harmonii. Najprawdopodobniej przyczyną problemów było zbyt nerwowe usposobienie Żeleńskiego. On sam przyznawał, że cierpi na zwolnienie tętna, że „czasami życie w nim zamiera”.

Próbuje zarabiać na rodzinę jako lekarz-pediatra. Niestety, nie ma do tego ani serca (dzieci nie znosi), ani talentu. Jak głosi anegdota, jedna z kochanek Żeleńskiego, aktorka  (pseudonim), siostra Leona Schillera, wezwała go kiedyś do swojego kilkumiesięcznego dziecka, które się nagle rozchorowało. Tadeusz osłuchał niemowlę, po czym oznajmił, że zatruło się nieświeżą rybą. Gdy Anna zauważyła, że to raczej niemożliwe, bo tak małe dzieci ryb, nawet świeżych nie jadają, Żeleński otrząsnął się jakby z letargu i zakrzyknął: „wzywać doktora!”.
Tymczasem w Krakowie, w Jamie Michalika, powstaje kabaret „Zielony Balonik”. Kiepski pediatra odkrywa w sobie talent satyryczny i pisarski, wierszyki opatruje pseudonimem Boy. Wkrótce powstają słynne „Słówka”, wśród nich do dziś uwielbiany dwuwiersz: „bo w tym cały jest ambaras, aby dwoje chciało naraz”. U Żeleńskich dwoje chciało naraz. Tyle, że on innej pani, a ona innego pana. Boy zakochuje się w aktorce Jadwidze Mrozowskiej, która na stałe mieszkała w Mediolanie, ale od czasu do czasu występowała w Krakowie. Dla niej pisuje gorące erotyki. Zostają kochankami. Niestety, był dla niej wyłącznie przygodą. To ona zerwała romans, co on mocno przeżył.

Jadwiga Mrozowska

Kolejną fascynacją Boya była wspomniana już Anna Belina. Dla niej też pisał erotyki. A kiedy wyjechała z mężem dyplomatą za granicę, w życiu Tadeusza Żeleńskiego pojawiła się kolejna aktorka, Janina Szreniawa, młodsza od niego o 18 lat. Związek z nią miał trwać około 10 lat. Pisarka , zresztą także kochanka Boya, tak podsumowała ten romans: „Oto w znajomym domu, pod nieobecność gospodarzy, poznał siostrę pani domu, bardzo podrzędną aktoreczkę. Biedactwo nie było ani zdolne, ani ładne, a w dodatku zezowate. I oto wzięła go właśnie na ten zez”. Wysokiego mniemania o Szreniawie nie miał także poeta Jan Lechoń: „Boy miał kiedyś przyjaciółeczkę, miłego, poczciwego, ale bardzo głupiutkiego kurdupelka”. Boy zawołał wtedy: „No, nie obrzydzajcie mi jej. Przecież w końcu z kimś trzeba żyć”. Jej oczywiście także nie był wierny. Romansował na potęgę z innymi paniami. W ostatnim okresie związku ze Szreniawą spotykał się z nią wyłącznie z przyzwyczajenia. A kiedy chciał z nią zerwać (był już wtedy związany z Krzywicką), zaproponował jej… adopcję.

Znalezione obrazy dla zapytania Irena Krzywicka

Irena Krzywicka

Co na to wszystko Zofia? Nie robiła mężowi wymówek. Sama romansowała ze wspomnianym już redaktorem Rudolfem Starzewskim, a później ze słynnym pisarzem i malarzem, Stanisławem Ignacym Witkiewiczem – Witkacym. Ten romans zaczął się, gdy Fusia przeżyła załamanie po śmierci ojca i samobójstwie siostry, i wyjechała leczyć melancholię do Zakopanego. Tam najprawdopodobniej (tuż po zakończeniu I wojny światowej), spotkała Witkiewicza – znała go już wcześniej z salonu rodziców. „Był to piękny mężczyzna, pozbawiony skrupułów, łamiący wszelkie konwenanse, i co istotne – rówieśnik, z którym można było mówić o malarstwie, literaturze, filozofii, astronomii i kosmosie, ale też razem pić i zażywać pejotl, i wreszcie biegać po górach. Utrwalona przez Witkacego: zadumana Zosia w kapelusiku – znowu zaczęła się śmiać” – pisała Barbara Winklowa, biografka Żeleńśkich.

Żeleński zdrady żony również przyjmował ze stoickich spokojem. I choć za Witkacym nie przepadał, nie miał nic przeciwko, gdy ten pomieszkiwał w nich w domu, przy okazji malując Zosi i jemu portrety. Dużo gorzej romans Zofii przyjął redaktor Starzewski. W 1920 roku, prawdopodobnie z tego powodu, odebrał sobie życie. Choć małżeństwo praktycznie nie istniało, Żeleńscy nie myśleli o rozwodzie. Przetrwała przyjaźń. Wiele czasu spędzali razem, oddając się pracy literackiej, m.in. przekładom literatury francuskiej. Fusia była korektorką tekstów męża. Oboje lubili ze sobą rozmawiać, nie nudzili się w swoim towarzystwie. I to się nigdy nie zmieniło.

Z pewnością miarą tej wolności w małżeństwie Żeleńskich stał się najpoważniejszy romans Boya – długoletni związek z dziennikarką, pisarką i feministką Ireną Krzywicką. Poznał ją pod koniec lat 20. XX w. Mieszkał wtedy z żoną w Warszawie, był już sławnym pisarzem, krytykiem i tłumaczem. Miał 52 lata i zmagał się z … poczuciem przemijania. Krzywicka była o 25 lat młodsza, więc przy niej o przemijaniu zapominał. Ona też zwariowała na jego punkcie, choć była w zaawansowanej ciąży ze swoim mężem, adwokatem Jerzym Krzywickim. Boy i Krzywicka szybko stali się jedną z najpopularniejszych par Warszawy. A że o niej mało kto wcześniej słyszał, złośliwi komentowali, że zdobywa sławę „pod-boyem”.

Przeciw temu romansowi nie protestowali ani Fusia, ani Jerzy Krzywicki. Plotkowano, że zgadza się on być rogaczem, bo dał kiedyś Irenie obietnicę pełnej wolności. Podobno już po zaręczynach dowiedziała się, iż on choruje na rzeżączkę, a mimo to nie zerwała z nim. Wielką miłość przerwał wybuch wojny. Ostatni raz Tadeusz Boy Żeleński i Irena Krzywicka widzieli się w sierpniu 1939 roku w Zakopanem, gdzie spędzili dwa tygodnie. Zaraz potem pisarz uciekł przed hitlerowcami do Lwowa, do rodziny żony. Nad Krzywicką zawisła groźba śmierci – była z pochodzenia Żydówką (jej mąż Jerzy zginął w Katyniu). Wówczas to Fusia pomogła jej ukryć się z dwoma synami (plotkowano, że ojcem drugiego był Boy). I to ona, gdy w 1941 roku dotarła do niej wiadomość, że Tadeusz zginął z ręki Niemców, natychmiast przekazała ją kochance męża.

„Moja miłość była gwałtowna, definitywna, całkowita” – pisała Irena o swoim uczuciu do Boya.

„O paniach, co mnie kochały, serdecznie nieraz myślę: mają swój kącik mały, lecz ciepły w mym umyśle” – napisał z kolei Tadeusz Boy. Ale tuż przed śmiercią, wspominając życie, myślał przede wszystkim o „swojej Fusi”. Kobiecie, którą zdradzał i która jego zdradzała. A jednak przeżyli razem w życzliwości 37 lat. Zdążył jeszcze, na kilka dni przed rozstrzelaniem przez Niemców, wysłać żonie pieniądze do Warszawy. Zofia Żeleńska zmarła w 1956 roku, w wieku 70 lat. Do końca życia czuwała nad wydaniem książek męża. A do grobu zabrała jedyną pamiątkę, która jej po nim została, nóż do rozcinania papieru.

Źródło: Wróżka, Sonia Jelska, Źródła zdjęć: [1] [2] [3] [4] [5] [6]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>