Charyzmatyczny chuligan: James Dean

Znalezione obrazy dla zapytania james dean

Żył tak, jak chciał. Zero kompromisów. Żadnych autorytetów. arogancję nadrabiał wdziękiem, a upór talentem, więc wszystko mu wybaczano. Największe kłopoty miał sam ze sobą.

Zaledwie trzy główne role, dwie nominacje do Oscara, śmierć w wieku 24 lat. To już by wystarczyło do powstania legendy. Ale James Dean dokonał czegoś więcej: całkowicie odmienił styl życia młodych ludzi. W jego czasach wymagano od nich, by ładnie wyglądali i byli posłuszni. On nosił przetarte dżinsy, czerwoną lub czarną kurtkę i nie słuchał nikogo. Stał się ikoną buntowników wszystkich generacji. Nie zamierzał być miły nawet wtedy, gdy starał się o pierwszą dużą rolę. Elia Kazan, reżyser filmu „Na wschód od Edenu”, wspominał: „Kiedy wszedłem do wytwórni, Dean z obrażoną miną siedział rozwalony na kanapie. Wyglądał jak kłębek nóg i dżinsów. Nie spodobał mi się, ale wyczułem, że ma w sobie coś”. Na ekranie aktor zachowywał się tak samo. „Powłóczy nogami, jąka się, stroi miny, opiera o ściany, patrzy spode łba”, pisano. I były to recenzje pełne zachwytu. Elia Kazan przyznał, że sukces debiutanta zupełnie go zaskoczył. Miał z nim podczas zdjęć mnóstwo kłopotów, Dean rzadko słuchał jego sugestii, a na plan przychodził niewyspany, bo nocami włóczył się po barach.

Gdyby Jimmy nie był uparty, być może zostałby zauważony wcześniej. Nie musiałby przez kilka lat głodować, marząc o drobnej choćby roli. W liceum zajął pierwsze miejsce w stanowym konkursie aktorskim. Jego monolog o dwie minuty przekraczał dopuszczalny czas, ale zachwyceni jurorzy przymknęli na to oko. Przed eliminacjami na szczeblu krajowym nauczycielka ostrzegła go, że tym razem musi skrócić występ. Kategorycznie odmówił, twierdząc, że każda sekunda jest niezbędna. Sędziowie odjęli mu punkty za złamanie regulaminu, nie przeszedł do finału. Nigdy nie otrząsnął się z tej porażki. W wywiadach, których później udzielał w Hollywood, mówił, że w ogóle nie wziął udziału w drugim etapie konkursu. Fatalnie znosił niepowodzenia. W szkole był niezłym koszykarzem, jednak gdy trenerzy go krytykowali albo sędziowie zarzucali przewinienie, obrażał się i grał słabiej. „Trudno się z nim pracowało. Trzeba było się dopasować do jego humorów”, powiedział jeden z nich. Nauczycielka literatury wspominała, że Dean roztaczał wokół siebie urok, dzięki któremu zawsze stawiał na swoim. Rodzina potwierdza: już gdy był dzieckiem, wszyscy ulegali jego nastrojom, bez względu na to, czy śmiał się, czy płakał.

Urodził się w stanie Indiana, potem rodzice przeprowadzili się do Kalifornii. Był bardzo związany z matką. Zmarła na raka, gdy miał dziewięć lat, ojciec odesłał go wtedy z powrotem do Indiany, do krewnych w miasteczku Fairmount. Jimmy cały czas marzył o graniu, po maturze zaczął studiować aktorstwo na Uniwersytecie Kalifornijskim.

Stanowił zaprzeczenie gwiazdora początku lat 50.: niezbyt wysoki, blady, o słabym głosie, złej dykcji i silnym akcencie z Indiany. Był krótkowidzem. Gdy na próbach zdejmował okulary, miał tak zamglony wzrok, że podejrzewano go o branie narkotyków. Mimo to zdobył rolę Malcolma w uczelnianej inscenizacji „Makbeta”, pokonując podczas przesłuchań 350 konkurentów. Stwierdził jednak, że więcej nauczy się w słynnym Actors Studio Lee Strasberga i wyjechał do Nowego Jorku. Wynajął mieszkanie z kolegą, który szybko tego pożałował. Jimmy był humorzasty, nie sprzątał i nie dokładał się do czynszu. To ostatnie jeszcze można było zrozumieć, bo zdarzało się, że spłukany Dean nie jadł nic przez kilka dni. Miał jednak dość sił, by poderwać dziewczynę współlokatora. Związek nie trwał długo, bo jej matka uznała, że Jimmy jest niechlujny, nieokrzesany, klnie, kładzie nogi na stole i wyjada wszystko z lodówki. Potem Dean związał się z mężczyzną. Poznał go, gdy dorabiał na parkingu przy telewizji CBS. Roger Brackett, dyrektor w agencji reklamowej, był wpływowym, bogatym homoseksualistą. Załatwiał przyjacielowi fuchy w reklamach i w radiu, dzięki którym Jimmy mógł opłacić naukę w Actors Studio.

Znalezione obrazy dla zapytania james dean and Roger Brackett

/James Dean i Roger Brackett/

Dostał się tam za pierwszym razem, co było nie lada wyczynem. Al Pacino miał trzy podejścia, Dustin Hoffman siedem. Po dziesiątkach nieudanych castingów dostał wreszcie rolę w teatrze w sztuce „Immoralista”. Tam zauważył go scenarzysta „Na wschód od Edenu” i polecił Kazanowi. Jimmy znowu przeniósł się do Kalifornii. Po sukcesie filmu na polecenie wytwórni musiał udzielać wywiadów. Oczywiście naraził się dziennikarzom, którzy pisali, że wygląda jak niezasłane łóżko i powinien być deportowany do Nowego Jorku. Przyjmował ich rozparty na krześle, odpowiadał półsłówkami, nie zaszczycał spojrzeniem. Oni nie byli przyzwyczajeni do takiego traktowania, on nie cierpiał udawanej grzeczności. „Chciałem sprawdzić, czy w tym mieście ktoś ma wystarczająco dużo odwagi, żeby zwrócić mi uwagę”, tłumaczył. Jedna dziennikarka na wstępie mu oznajmiła: „Jimmy, nie jesteś szczególnie wyjątkowy. Gdybym cię spotkała na stacji benzynowej, poprosiłabym, żebyś zatankował mi do pełna, i więcej bym na ciebie nie spojrzała”. Akurat ją polubił, bo cenił szczerość. Denerwował go natomiast hollywoodzki blichtr, fatalnie się czuł, gdy musiał chodzić na oficjalne imprezy. Widać to na zdjęciu z premiery filmu „Sabrina”. Gwiazdka Terry Moore, którą wytwórnia wyznaczyła mu do pary, promienieje, on ma minę: „odczepcie się wszyscy ode mnie”.

Potrafił jednak być wrażliwy i empatyczny. W barze poznał piosenkarkę Toni Lee Scott, która straciła nogę w wypadku. „Powiedział mi: twój kikut jest piękny i ty jesteś piękna. Nie pozwól, żeby ktoś wmówił ci co innego. Nie mieliśmy romansu. Byliśmy prawdziwymi przyjaciółmi”, napisała w autobiografii. W tym czasie Dean spotykał się z młodą aktorką Pier Angeli. Nie pokazywali się jednak oficjalnie razem, po tym jak jej matka zrobiła awanturę Jackowi Warnerowi, szefowi wytwórni: „Zatrudniłeś chuligana, więc dopilnuj, żeby trzymał się z daleka od mojej córki. Ona ma zostać gwiazdą, a ten prostak zagraża jej karierze”. Dziś, jeśli ktokolwiek wspomina Pier, to tylko w kontekście Deana… Ale w jednym można przyznać rację jej mamie: Jimmy w żadnej epoce nie byłby wymarzonym zięciem.

Znalezione obrazy dla zapytania james dean and Pier Angeli

/James Dean i Pier Angeli/

Na liście jego licznych wad znajdowało się też zamiłowanie do ryzyka. Jeździł jak wariat na motocyklu, brał udział w wyścigach samochodowych, zdobył nawet kil-ka pucharów. Gdy kręcił, niemal równolegle, „Buntownika bez powodu” i „Olbrzyma”, miał w kontrakcie wpisany zakaz pojawiania się na torze. Tuż po zakończeniu zdjęć do tego drugiego filmu kupił srebrne porsche spyder, bo znów zamierzał się ścigać. Dziesięć dni później już nie żył. 30 września 1955 roku wybrał się na przejażdżkę ze swoim mechanikiem. Tym razem wcale nie jechał szybko, miał pecha, trafił na drodze na złego kierowcę. Ostatnie zdanie, jakie wypowiedział przed śmiercią, brzmiało: „Koleś się zatrzyma, przecież nas widzi”. Jimmy zjeżdżał ze wzgórza, a ford jadący z na-przeciwka zamierzał skręcić w lewo. Siedzący za jego kierownicą 23-letni student Donald Turnupseed najpierw zahamował, jakby chciał przepuścić porsche, potem ruszył. Po zderzeniu pasażer Jimmy’ego został wyrzucony z samochodu, aktor zginął na miejscu.

Ława przysięgłych po zaledwie dwugodzinnym procesie orzekła: Dean ponosi całkowitą winę za wypadek, jechał za szybko. Tak szybko, że kierowca forda w ogóle go nie zauważył, co zeznał przed sądem. Na pewno na werdykcie zaważył fakt, że Turnupseed miał nieskazitelną opinię, służył w marynarce, a Dean pochodził z podejrzanego aktorskiego środowiska, jechał absurdalnie drogim autem i wcześniej tego dnia dostał mandat za przekroczenie prędkości. Dopiero w 1995 r. umierający na raka Turnupseed przyznał, że skłamał: widział porsche, ale źle ocenił sytuację, bo się rozkojarzył, słuchając piosenek Doris Day. Niedawne symulacje komputerowe, zrobione na podstawie położenia samochodów po kraksie potwierdziły, że porsche nie mogło mieć na liczniku więcej niż 90 km/godz.

Dean zdążył przeczytać recenzje tylko ze swojego pierwszego filmu: „Na wschód od Edenu”. Premiera „Buntownika bez powodu” odbyła się miesiąc po jego śmierci, „Olbrzyma” – po roku. W każdej z tych ról był odmieńcem i kontestatorem, ale pod maską twardziela ukrywał duszę romantyka. Taki był też prywatnie. Stewart Stern, scenarzysta „Buntownika…”, pisze: „Ten dzieciak przyjechał ze wsi do wielkiego miasta, gdzie był manipulowany przez ludzi o światowych manierach. Starał się w krótkim czasie zbudować z tego ba-gaż doświadczeń oraz sprostać oczekiwaniom. Wyczułem w nim straszliwe, rozdzierające poczucie pustki i nieprzystawalności”. Leonard Roseman, kompozytor muzyki do tego filmu, dodaje: „Cechowała go patologiczna nadwrażliwość na zranienie i odrzucenie. Stąd konieczność uruchomienia potężnych mechanizmów obronnych”.

Jimmy został pochowany w Fairmount w Indianie. Na jego nagrobku przez wiele lat widniały ślady szminek dziewczyn i dłut fanów, którzy chcieli zabrać kawałek na pamiątkę.

Znalezione obrazy dla zapytania james dean grave

Kilka razy kamień ukradziono, obecnie jest przymocowany wbitym głęboko w ziemię stalowym prętem. Od razu po śmierci James Dean stał się legendą. Mówiono nawet, że nie umarł, tylko został poważnie oszpecony, więc wysłano go do kliniki pod opiekę chirurgów plastycznych, skąd wróci z nową twarzą. Do wytwórni przychodziły tysiące listów zaadresowanych do niego. Chłopcy chodzili w dżinsach, czerwonych wiatrówkach i z charakterystyczną fryzurą. John Lennon powiedział: „Bez Jimmy’ego Deana nie byłoby Beatlesów”, Bob Dylan zadedykował mu utwór „Forever Young”. Pojawił się w dziesiątkach piosenek, od „American Pie” Dona McLeana, po „Blue Jeans” Lany Del Rey. Do dziś jest inspiracją dla każdego, kto pragnie wyjść poza schemat. Jego najsłynniejsze powiedzenie brzmi: „Miej marzenia, jakbyś miał żyć wiecznie. Żyj, jakbyś miał umrzeć dzisiaj”.

Źródło: Gala 18 maja – 31 maja 2015, Katarzyna Dolińska, Źródła zdjęć: [1] [2] [3] [4]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>