Stanisław Marusarz – Moralny mistrz świata

Znalezione obrazy dla zapytania stanisław marusarz

Choć nigdy nie zdobył olimpijskiego medalu, cieszył się na Podhalu taką sławą jak dzisiaj Adam Małysz czy Kamil Stoch. Stanisław Marusarz, Najlepszy Sportowiec Polski 1938 roku, był nie tylko skoczkiem narciarskim. Startował w kombinacji alpejskiej, rywalizował w zjeździe, w sztafetach biegowych, a latem szalał na motorze. Był amatorem mocnych wrażeń, który nie wiedział co to strach. Tuż przed II wojną światową na mistrzostwach świata w Lahti wywalczył srebrny medal. Norweski sędzia zaliczył mu skok o pół metra krótszy, niż w rzeczywistości i w rezultacie Marusarz przegrał o 0,3 punktu z rodakiem sędziego Asbjornem Ruudem. Skoczek chciał mu oddać puchar mistrza świata, ale Polak go nie przyjął. Norweska prasa za to zachowanie Marusarza nazwała „moralnym mistrzem świata”.

Najlepsze dla sportowca lata zabrała mu wojna. Zaangażował się w konspirację. Jako kurier przeprowadzał żołnierzy podziemia przez Słowację na Węgry. W marcu 1940 roku został schwytany przez Słowaków kolaborujących z Niemcami. Na posterunku żandarmerii, po ogłuszeniu strażnika, wyskoczył głową naprzód przez okno i zniknął w lesie.

Wrócił do Zakopanego, ale grunt mu się palił pod nogami. Wraz ze świeżo poślubioną żoną Ireną zostali złapani podczas ucieczki na Węgry. Pan Stanisław trafił do więzienia na Montelupich w Krakowie, gdzie Niemcy zaproponowali mu… posadę trenera w Bawarii. Odmówił, za co dostał karę śmierci. Postanowił uciec wraz z kilkoma innymi więźniami. Do wykonania wyroku było 18 godzin. Nogą od taboretu wygięli kraty w oknie więziennej celi na drugim piętrze. Marusarz przecisnął się jako szósty. Spadał na głowę, ale w powietrzu wykonał manewr jak podczas skoku narciarskiego i wylądował na obie nogi. Wspiął się na czterometrowy mur na drucie kolczastym. Mimo, że został postrzelony przez strażnika w udo, zbiegł. Czterech uciekinierów zginęło. Stanisław Marusarz miał więcej szczęścia niż jego siostra Helena, również świetna zawodniczka. Także była kurierką i też wpadła w ręce Gestapo. Mimo tortur, nikogo nie wydała. Zastrzelono ją w 1941 roku.

Po wojnie przez dwa lata skoczka szukali UB-ecy. Ukrywał się w Karpaczu, gdzie przeprowadzał przez granicę osoby prześladowane przez komunistów. Dziś tamtejsza skocznia Orlinek nosi jego imię.

Skakał jako zawodnik do 1957 roku i seryjnie zdobywał tytuły mistrza Polski. Prawdziwą sensację wzbudził dziewięć lat później, gdy zaproszono go na otwarcie Turnieju Czterech Skoczni w Garmisch-Partenkirchen. Stanął jeszcze raz na rozbiegu. Był w garniturze i krawacie, na pożyczonych nartach. Uzyskał 66 metrów, a publiczność oszalała, gdy podano kim jest i że ma 53 lata. Marusarz nie ukrywał, że miał satysfakcję, dokonując tego wyczynu przed przedstawicielami narodu, który skazał go na śmierć.

Na skoczni stanął jeszcze raz, w 1979 roku, gdy kręcono o nim film. Skoczył „jak za dawnych czasów”, ale na zeskoku się przewrócił, aż mu spadła czapka, słynna „marusarka”. Miał wówczas 66 lat. Ale rwał się dalej na skocznię, jak na rekordzistę świata w skokach przystało. Gdy w 1989 roku nadawano jego imię Wielkiej Krokwi w ukochanym przez niego Zakopanem, miał już przygotowane narty. Zrezygnował tylko ze względu na padający śnieg i potężny wiatr.

Zmarł w 1993 roku na zawał serca. Stało się podczas pogrzebu jego przyjaciela i dowódcy z czasów wojny, profesora Wacława Felczaka. Przemawiając podczas uroczystości, osunął się nagle i zdołał jeszcze powiedzieć: „Przepraszam cię Wacek”. Opadł na ręce stojącego obok ambasadora Węgier w Polsce Akosa Engelmayera. Gdy obecni na pogrzebie lekarze rzucili się z pomocą, wielki narciarz i Polak już nie żył.

Źródło: Grzegorz Polak, Dobry Tydzień, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>