Zasypani w Białym Jarze – Lawina w Karkonoszach

Znalezione obrazy dla zapytania lawina 20 marca 1968 roku

To był nieszczęśliwy wypadek spowodowany przez ludzką niefrasobliwość. Choć Górskie Ochotnicze Pogotowie Ratunkowe ostrzegało, że jest niebezpiecznie i że zagrożenie lawinowe jest wysokie, turyści ruszyli na trasę.

Był słoneczny dzień 20 marca 1968 roku. Mocno wiało i kolejka na Kopę w Karpaczu była zamknięta. Temperatura około zera, dużo śniegu i wysokie zagrożenie lawinowe. Kilka dni wcześniej zeszła lawina w Białym Jarze. Porwała kilku turystów, ale odkopali się sami. GOPR odradzał więc wychodzenie w góry, choć piękne słońce i skrzący się śnieg mobilizowały gości okolicznych hoteli do aktywności. Karkonosze były pełne turystów, którym odpoczynek gwarantował Fundusz Wczasów Pracowniczych. Wśród hotelowych gości byli także komsomolcy z Instytutu Górniczego w Kujbyszewie i goście z bratniej NRD. Informacja o zagrożeniu lawinowym do nich nie dotarła, choć GOPR rozesłał ją do hoteli.

Tego dnia o poranku grupa turystów zatrzymała się przy dolnej stacji kolejki w Karpaczu. Najbardziej wyróżniali się Rosjanie: kobiety były w futrach, w butach na obcasie, w pończochach i z chustkami na głowach. Mężczyźni w paltach i zwykłych półbutach. Zaplanowali wejście na Śnieżkę i choć kolejka nie działała, nie chcieli zrezygnować. W końcu większość została na dole, ale grupka osób ruszyła czarnym szlakiem. Za nimi poszli goście z NRD i polscy wczasowicze. Około 11.30 do stacji kolejki wpadł przerażony Niemiec, krzycząc, że zeszła „Grosse Lawine” (wielka lawina!).

Natychmiast uruchomiono wyciąg i mimo wiatru ratownicy wjechali na górę, by szybciej dotrzeć do lawiniska. Zawiadomili też o wypadku pracowników dwóch tamtejszych schronisk. To, co zobaczyli było porażające! Lawinisko miało około kilometra długości, a na czole miało wysokość około 18 metrów. Biały Jar praktycznie utonął pod 50 tysiącami ton śniegu. To wszystko runęło w dół w kilka sekund i turyści, którzy znaleźli się na trasie lawiny zginęli natychmiast. Odnalezione zwłoki były odarte z ubrań, zmiażdżone i wplątane w połamane jak zapałki drzewa.

Sytuacja była nadal groźna, bo ratownicy mogli zginąć pod kolejną lawiną. Nawis śnieżny próbowano odstrzelić, ale bez powodzenia. Na miejscu tragedii, oprócz ratowników pojawiło się wojsko z Jeleniej Góry i ratownicy z czechosłowackiej służby górskiej z ratrakami i skuterami śnieżnymi. Pojawił się też konsul generalny ZSRR, który… oskarżył Polaków o celowe wywołanie lawiny.

Uratowano pięć osób. Zginęło 13 Rosjan, czterech obywateli NRD i dwóch Polaków. Ostatnie zwłoki wydobyto po kilkunastu dniach.

Źródło: Dobry tydzień, Z archiwum PRL, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>