Seks, zbrodnia i kara

Znalezione obrazy dla zapytania Jerzy Nasierowski

W 1973 roku na ławie oskarżonych zasiadał znany aktor i jego kochanek.

Żeby aktor bandytą? Takie pytania często padały w korytarzach sądowych we wrześniu 1973 roku, gdy rozpoczął się proces. Ludzie szli na salę rozpraw jak do kina, ale przecież jeden z oskarżonych był znanym aktorem. Nazywał się Jerzy Nasierowski i zagrał w popularnych filmach: „Godzinie pąsowej róży”, „Stawce większej niż życie” i „Zbrodniarzu, który ukradł zbrodnię”, Zresztą na sali sądowej Nasierowski również grał wymyśloną przez siebie rolę. A to nie odpowiadał na pytania sądu, udając, że nie słyszy, a to mówił coś sam do siebie. Kiedy drugiego dnia procesu połamał krzesło, ubrano go w kaftan bezpieczeństwa. Badania psychiatryczne nie pozostawiły jednak wątpliwości: Jerzy Nasierowski jest i był w pełni władz umysłowych i może odpowiadać za swoje czyny.

Drugi powód zainteresowania opinii publicznej tym procesem miał charakter obyczajowy. Na ławie oskarżonych zasiedli bowiem kochankowie: 40-letni aktor i 21-letni Andrzej R., hydraulik, skazany wcześniej za znieważenie funkcjonariusza publicznego na karę 6 miesięcy więzienia. Trzecim oskarżonym był wspólnik Andrzeja R. w morderstwie, Maciej B. Zeznania w tej sprawie złożył także były partner Nasierowskiego, również znany aktor, Mieczysław Gajda.

We wtorek 27 stycznia 1972 r. na komendę MO zadzwoniła pielęgniarka ze szpitala przy ulicy Barskiej w Warszawie. Była zaniepokojona, ponieważ jej koleżanka Anna Wujek nie przyszła do pracy, a telefon w jej mieszkaniu nie odpowiadał. Milicjanci pojechali od wskazany adres i wyważyli drzwi. W lokalu na trzecim piętrze znaleźli zwłoki kobiety. Zidentyfikowano ją jako Annę Wujek.
Na głowie kobiety było kilka ran. W mieszkaniu panował bałagan, jakby sprawca (lub sprawcy) intensywnie czegoś szukali. Ekipa śledcza znalazła jednak w kuchni skrytkę, w której właścicielka schowała dwie książeczki oszczędnościowe z kwotą 200 tys. złotych i trochę biżuterii. Milicjanci byli zdziwieni: to duże oszczędności jak na skromną pielęgniarkę, która miesięcznie zarabiała 2,5 tys. złotych.

Kim byli mordercy? Pierwszy trop prowadził do złodzieja z warszawskiej Pragi o pseudonimie Trup, który przyznał się do morderstwa i wskazał wspólników. W sądzie odwołał jednak zeznania, a milicja nie miała żadnych innych dowodów. Szukano więc dalej. Sprawę prowadził kapitan wydziału dochodzeniowego warszawskiej MO Jan Płócienniczak. To on wykrył, że w sprawę morderstwa pielęgniarki zamieszany jest aktor Jerzy Nasierowski. Wezwał go na przesłuchanie, ale ten nie przyznawał się do niczego. Przesłuchania trwały tydzień. Dopiero kiedy Nasierowski został pobity w celi przez milicję, zdecydował się mówić. Z jego zeznać wyłonił się obraz człowieka, który żył podwójnym życiem. Aktora – bywalca warszawskich salonów – i przestępcy. Pochodzący z ziemiańskiej rodziny Jerzy Nasierowski (w środowisku mówiono o nim Panicz, jego siostra Zosia Nasierowska była znaną fotograficzką, żoną reżysera Janusza Majewskiego) w roli złodzieja zadebiutował już w połowie lat 60! Za namową Barbary Witek-Swinarskiej, żony znanego reżysera teatralnego Artura Swinarskiego, Nasierowski dokonał włamania do mieszkania malarza Franciszka Starowieyskiego, kradnąc kilka starych zegarów. Motywem podżegania do włamania była zazdrość. Witek-Swinarska uważała, że jej mąż ma romans z żoną malarza Ewą. Na sprzedaży zegarów Nasierowski zarobił sporo pieniędzy.

W maju 1969 r. Jerzy Nasierowski spotkał 16-letniego wówczas Andrzeja R. Porzucił dla niego Mieczysława Gajdę, który był jego wieloletnim partnerem. Poznali się jeszcze w szkole teatralnej, dla Nasierowskiego Gajda rozwiódł się z żoną. „Spodobał mi się – mówił Nasierowski o Andrzeju R. w śledztwie. – Wydawał mi się prymitywnym zwierzątkiem, nieufnym do wszystkich i do wszystkiego. Od początku czułem potrzebę otoczenia go dobrocią i serdecznością. Łączyło się to z wielkim do niego pociągiem seksualnym”. Z kolei Andrzejowi R. imponowała znajomość z ustosunkowanym aktorem. „Opowiadał mi – mówił w czasie przesłuchania – że zna zamożne rodziny, które można by okraść”. Tak narodził się przestępczy duet.

Jego ofiarą padło wiele osób ze środowiska artystycznego. Wśród nich była aktorka Mira Grelichowska-Wajda (wdowa po słynnym Szczepciu, Kazimierzu Wajdzie). Przestępcy planowali kradzieże m.in. w domach pianisty Adama Harasiewicza (zwycięscy Konkursu Chopinowskiego z 1955 r.) oraz kolekcjonera Tadeusza Wierzejskiego (miał duże zbiory porcelany miśnieńskiej). Kiedy Nasierowski dowiedział się o skromnej pielęgniarce Annie Wujek, która zgromadziła spore oszczędności, postanowił, że to właśnie ona będzie ich kolejnym celem.

Choć to Nasierowski zaplanował tę kradzież, do mieszkania Anny Wujek Andrzej R. poszedł z nowym wspólnikiem, Maciejem B. Z wyjaśnień złożonych w czasie śledztwa wynika, że chcieli kobietę okraść, ale nie zabić. Co poszło nie tak? Przestępcy, długo i bezskutecznie szukając skrytki, kilkakrotnie wpuszczali gruszką kosmetyczną chloroform do nosa ofiary. To oraz kilkakrotne uderzenie w głowę spowodowało jej śmierć.

5 października 1973 r., po kilkutygodniowym procesie, prokurator Wiesława Bardonowa zażądała kary śmierci dla Andrzeja R. oraz po 25 lat pozbawienia wolności dla Nasierowskiego i Macieja B. Sąd inaczej rozłożył winę oraz karę i skazał Nasierowskiego oraz Andrzeja R. na 25 lat więzienia, Macieja B. na 15. Mieczysław Gajda w innym procesie za współudział we wcześniejszych kradzieżach Nasierowskiego został skazany na 2 lata więzienia. W uzasadnieniu wyroku przewodniczący składu orzekającego sędzia Stanisław Sokół w ten sposób charakteryzował głównego skazanego: „Moralnym sprawcą wszystkich przestępstw popełnionych przez Andrzeja R. jest tylko i wyłącznie Nasierowski (…). Jest to człowiek bez moralności, wuzuty z ludzkich uczuć. Ofiarą jego przestępstwa padają ludzie obdarzający go ślepych zaufaniem. Oskarżony zdawał sobie sprawę z tego i właśnie dlatego czuł się zupełnie bezkarny”.

Za kratami Jerzy Nasierowski odkrył w sobie talent literacki. Z 25-letniego wyroku odsiedział jedynie 10. Dzięki zabiegom pisarza Romana Bratnego został ułaskawiony przez Przewodniczącego Rady Państwa Henryka Jabłońskiego w lipcu 1983 r. (a wraz z nim dwaj pozostali skazani). W 1988 r. pod pseudonimem Jerzy Trębicki opublikował znacznie okrojone przez cenzurę więzienne wspomnienia pt. „Zbrodnia i…”. W latach 90. już pod własnym nazwiskiem napisał kilka innych książek. Również w latach 90. był aktorem Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. Czasem grywał też role w filmach. Andrzej R. założył rodzinę i wyjechał z Polski. Nic natomiast nie wiadomo o losach jego wspólnika, Macieja B. Również Mieczysław Gajda po wyjściu z więzienia wrócił do zawodu. Dziś jest jednym z bardziej znanych polskich aktorów dubbingowych. To jego głosem mówił Smerf Ważniak w słynnej kreskówce dla dzieci.

Znalezione obrazy dla zapytania jerzy nasierowski

Źródło artykułu: Retro, Źródła zdjęć [1] [2]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>