Tajemniczy myśliwy Hern

Znalezione obrazy dla zapytania myśliwy hern z parku windsor

Według dawnej brytyjskiej legendy w parku Windsor w Anglii pojawia się zjawa myśliwego o imieniu Hern, który jeździ na czarnym koniu. Z głowy wystają mu dwa wielkie, jelenie rogi. Podobno przestraszy każdego, kto stanie mu na drodze. I rzekomo robi to do dnia dzisiejszego!

Grupa młodzieńców właśnie korzysta z kolejnego pięknego letniego dnia. „Hej, co to jest?”, powiedział nagle jeden z nich. W parku Windsor na granicy brytyjskich hrabstw Berkshire i Surrey na ziemi leży pozostawiony róg myśliwski. Młodzieńcom nie przyszło nic innego do głowy, jak tylko go podnieść i z całej siły na nim zatrąbić. Przez chwilę nic się nie działo, ale potem z oddali odezwało się szczekanie psów i dźwięk cwałujących końskich kopyt, Młodzieńcy natychmiast zbledli. W ich kierunku zbliża się mężczyzna na koniu, któremu towarzyszy sfora psów. Ponadto z jego głowy wystają dwa rozłożyste jelenie rogi! „Nie musze przy tym być!”, krzyknął przywódca grupy, zarzucił róg myśliwski i razem z pozostałymi szybko wziął nogi za pas. Historia z 1962 roku podobno potwierdza przerażającą rzeczywistość. Legendarny myśliwy Hern naprawdę istnieje!

Wśród mieszkańców Wielkiej Brytanii już setki lat krąży historia o tajemniczym myśliwym Hernie, którego zjawa podobno oblega park Windsor i jego otoczenie. Pierwsze pisemne wzmianki na jego temat pozostawił nam sławny angielski dramaturg William Szekspir w swoim dziele „Wesołe kumoszki z Windsoru: Jest stara legenda, że myśliwy w tym gaju Windsor, całą zimę w północnej ciszy obchodzi dąb, z rozgałęzionym porożem na głowie.” Według niektórych informacji cała legenda opiera się na prawdziwych wydarzeniach, a jej źródłem są losy myśliwego pracującego na dworze króla Anglii, Ryszarda II. Hern podobno popełnił samobójstwo w parku Windsor wieszając się na jednym z dębów. Właśnie od tego czasu zaczęły się mnożyć świadectwa na temat tajemniczej zjawy dzielnego i umięśnionego mężczyzny ubranego w kożuch i trzymającego wielki myśliwy róg, który przemierza park Windsor na swoim koniu.

Większość historycznych źródeł jest zgodna co do tego, że Hern w XIV wieku był zarządcą obory króla Anglii Ryszarda II. Ponadto odnosił wiele sukcesów i był bardzo zdolny, dlatego nie jest zbytnio lubiany wśród pozostałych myśliwych. Pewnego dnia król postanowił wybrać się na swoim koniu do parku Windsor, polować na jelenie, i towarzyszył mu właśnie Hern. Nagle stało się coś niespodziewanego. Koń Ryszarda się spłoszył i zrzucił władcę na ziemię. Wystraszyło to jednego z jeleni, który pobiegł bezpośrednio w stronę leżącego na ziemi władcy. Prawdopodobnie by go zabił, gdyby nie stanął przed nim sławetny Hern. Jeleń nabił go na swoje poroże i poważnie go zranił. „Szybko, sprowadźcie pomoc!”, krzyknął król. Miejscowy czarodziej Philip Urswick podobno przywrócił Hernowi życie wkładając mu na głowę rogi martwego jelenia. Jednocześnie musiał złożyć w ofierze jego myśliwskie umiejętności. Jednak bez nich Hern nie potrafi żyć i w szaleństwie ucieka do lasu. Kolejnego dnia zostaje podobno znaleziony powieszony na drzewie w parku Windsor. Oczywiście historia na tym się nie kończy…

Od samobójstwa Herna w parku zaczęły mieć miejsce tajemnicze zjawiska. Wielu gości potwierdza, że ktoś lub coś ich tutaj obserwuje oraz często słyszą tutaj dziwne dźwięki. Ponadto park jest stale demolowany przez niewidzialnego wandala, którego nikt nie potrafi złapać. Stopniowo zacznie wychodzić na jaw, że grasuje tam duch zmarłego myśliwego, który nie może zaznać spokoju i któremu wystają z głowy rogi jelenia. „Jego los to wściekłe jeżdżenie po lesie na czarnym koniu z wieczną sfora psów, dzikie trąbienie z szaleńczą przyjemnością na swoim rogu i złośliwe prześladowanie każdego kto stanie mu na drodze”, wyjaśnia brytyjski pisarz Karl Shuker. Czy to tylko anegdoty?

„Nie chcecie się przejechać chłopcy?”, w 1856 roku tajemnicza postać na koniu ciągnącym karetę pyta się dwóch chłopców, Williama Fenwicka i Williama Butterwortwha. Przechadzali się oni późnym wieczorem po parku Windsor. Dorożka wygląda jak z XVI wieku i bardzo spodobała się chłopcom. Dlatego też bez wahania przyjęli ofertę. Jednakże w czasie podróży nagle zaczęli się czuć ospali. Ostatecznie zemdleli! Przebudzili się dopiero kilka godzin później w innym brytyjskim parku i nie mogli sobie niczego przypomnieć. Jednocześnie byli przerażeni na śmierć. Do całego zdarzenia włączyła się policja, jednak nie potrafiła złapać porywaczy chłopców. Ostatecznie stanęło na tym, że chłopcy wszystko sobie wymyślili. W 1930 roku nastąpił zwrot całej sytuacji. Prawie dziewięćdziesięciopięcioletni William Fenwick pewnego dnia zobaczył przypadkiem zdjęcie myśliwego Herna i oświadczył: „To jest twarz tego człowieka, który nas wtedy porwał. Co do tego nie mam żadnych wątpliwości”.

Cały czas przybywa świadków, którzy podobno widzieli Herna na własne oczy. „Na przykład w 1915 roku dotarła do mnie informacja o pewnym pułkowniku na emeryturze, który mieszkał w zamku Windsor i czasem widywał Herna, jak stał okryty światłem księżyca przed jednym z dębów”, mówi brytyjska pisarka Katharine Mary Briggs. W latach 30-tych widziała go grupa robotników remontujących zamek Windsor. Podobne sytuacje mają miejsce również w czasach współczesnych. Wydaje się, że w zamku Windsor faktycznie ma miejsce coś paranormalnego. Hern rzekomo mści się za swoje zepsute życie i jego jedynym celem jest przestraszenie każdego na kogo natrafi. Dlatego też w 1856 roku porwał tych dwóch chłopców. Jednak według innej teorii zjawa jest po prostu osamotniona i szuka towarzystwa ludzi. Sceptycy twierdzą, że wszystkie podobne wypowiedzi są całkowicie zmyślone, a ich celem jest tylko wywołanie sensacji. Jednakże, czy można wierzyć w to, że tylu ludzi by to wszystko wymyśliło?

Źródło: Jan Chałupa. Enigma Luty –Marzec 2015, Źródło zdjęcia [1]

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>