Judasz – Najsłynniejszy zdrajca

Wydał Jezusa za 30 srebrników. Tyle wtedy kosztował niewolnik. Za wieczne potępienie to niezbyt wygórowana cena… Chyba że najsłynniejszemu zdrajcy wszech czasów nie chodziło o pieniądze.

Judasz Iskariota był skarbnikiem apostołów i potrafił dobrze liczyć. Gdyby kierował się wyłącznie żądzą zysku, pewnie utargowałby więcej. Nie oddałby też tych pieniędzy natychmiast po tym, jak dotarła do niego wiadomość, że Jezus zostanie skazany na śmierć. A zwracając je arcykapłanom, nie wykrzyczałby: „Zgrzeszyłem wydając krew niewinną”. Zabrzmiało to tak, jakby przyznawał się do pomyłki, że wcześniej Jezusa o coś obwiniał. A gdy zrozumiał, jak bardzo się mylił, popełnił samobójstwo. Czy tak zachowuje się donosiciel, dbający jedynie o pieniądze? Czytaj dalej

A Titanic wciąż tonie

Znalezione obrazy dla zapytania titanic

Ponad sto lat minęło od katastrofy, której ofiarą stał się Titanic. Od tamtego czasu lista morskich wypadków się wydłuża. Jednak żaden z nich nie wzbudza tak wielkich emocji, jak ten z kwietnia 1912 roku. Bo też i historie niewielu pełne są tylu zbiegów okoliczności, do dziś czekających na racjonalne wyjaśnienie. Czytaj dalej

Oni rządzą światem, choć o tym nie wiecie

Znalezione obrazy dla zapytania opus dei

Ilu członków Opus Dei potrzeba do wkręcenia żarówki? Stu. Jeden wkręca, a dziewięćdziesięciu dziewięciu śpiewa: Nie jesteśmy tajną organizacją, nie jesteśmy tajnym ruchem – pokpiwał katolicki tygodnik „The Tablet”. Lewicowe gazety piszą, że to „święta mafia”, „biała masoneria” i „żądna władzy fanatyczna sekta”. Organizację, której łacińska nazwa oznacza Dzieło Boże, malowano w tak czarnych barwach, że gdyby w to wierzyć, należałoby ją uznać za dzieło szatana. Dążąc do przejęcia władzy nad światem, miała pomagać faszystom i wspierać najbardziej paskudnych dyktatorów, z Pinochetem na czele. Dan Brown w powieści „Kod Leonarda da Vinci” przedstawił jej członków jako fanatyków, którzy nie cofną się nawet przed morderstwem. Czytaj dalej

Dom śmierci

W okresie międzywojennym warszawska posesja mieszcząca się przy ulicy Solec 71 zyskała nazwę „domu śmierci”. „Daleko za arkadami mostu Poniatowskiego na peryferii miasta znajduje się olbrzymia posesja, zamieszkana przez ubogich wyrobników dziennych. Co pewien czas ciszę nocną przerywa trąbka pogotowia ratunkowego, mknącego tam z pomocą dla ofiar jakiegoś krwawego dramatu” – pisał „Tajny Detektyw” 5 czerwca 1932 roku. Te „krwawe dramaty” w ciągu 10 lat pochłonęły 10 ofiar zabójstw i tyle samo samobójstw. Wszystkie tragedie miały miejsce o godzinie pierwszej w nocy… Czytaj dalej