John Lennon

„Jeśli kiedyś ktoś mnie dopadnie, to będzie to fan” – powiedział eks-Beatles na dzień przed swoją śmiercią.

Był późny wieczór 8 grudnia 1980 r. John Lennon miał za sobą pracowity dzień. Po sześciu godzinach spędzonych w studio nagraniowym Record Plant, gdzie wspólnie z Yoko Ono pracował nad jej piosenką „Walking on Thin Ice”, marzył już tylko o tym, by wrócić do domu i pocałować przed snem 5-letniego synka Seana. Limuzyna zatrzymała się przy krawężniku rezydencji Dakota House na rogu nowojorskiej 72nd Street i Central Park West po 22.30. Lennon wysiadł pierwszy, kilka kroków za nim szła Yoko. Wchodząc po schodach do przedsionka z portiernią usłyszał, jak jeden z jego fanów, których grupa koczowała nieustannie przy budynku, zawołał: „Panie Lennon!”. Po chwili padło pięć strzałów. Czytaj dalej