John Lennon

„Jeśli kiedyś ktoś mnie dopadnie, to będzie to fan” – powiedział eks-Beatles na dzień przed swoją śmiercią.

Był późny wieczór 8 grudnia 1980 r. John Lennon miał za sobą pracowity dzień. Po sześciu godzinach spędzonych w studio nagraniowym Record Plant, gdzie wspólnie z Yoko Ono pracował nad jej piosenką „Walking on Thin Ice”, marzył już tylko o tym, by wrócić do domu i pocałować przed snem 5-letniego synka Seana. Limuzyna zatrzymała się przy krawężniku rezydencji Dakota House na rogu nowojorskiej 72nd Street i Central Park West po 22.30. Lennon wysiadł pierwszy, kilka kroków za nim szła Yoko. Wchodząc po schodach do przedsionka z portiernią usłyszał, jak jeden z jego fanów, których grupa koczowała nieustannie przy budynku, zawołał: „Panie Lennon!”. Po chwili padło pięć strzałów. Czytaj dalej

Tylko miłość

Paul McCartney i John Lennon 11 maja 1968 roku polecieli do Nowego Jorku promować swoją firmę Apple Records. Na lotnisku Johna F. Kennedy’ego powitał ich spory tłum i pociągnął za nimi do hotelu. Nazajutrz obaj Beatlesi mieli spotkania na statku pływającym wokół Statui Wolności, a potem konferencję prasową.

Na niej pojawiła się młoda atrakcyjna fotoreporterka Linda Eastman. Paul poznał ją latem rok wcześniej w Londynie, robiła zdjęcia do książki o muzykach. Przedstawiono ich sobie w barze. Później z większą grupą pojechała do domu Paula, ale nikt dokładnie nie pamięta, co było dalej.

- Wydawało się, że to tylko jeszcze jedna dziewczyna, jedna noc – podsumował Dudley Edwards, znajomy McCartneya. Czytaj dalej