Seks, zbrodnia i kara

Znalezione obrazy dla zapytania Jerzy Nasierowski

W 1973 roku na ławie oskarżonych zasiadał znany aktor i jego kochanek.

Żeby aktor bandytą? Takie pytania często padały w korytarzach sądowych we wrześniu 1973 roku, gdy rozpoczął się proces. Ludzie szli na salę rozpraw jak do kina, ale przecież jeden z oskarżonych był znanym aktorem. Nazywał się Jerzy Nasierowski i zagrał w popularnych filmach: „Godzinie pąsowej róży”, „Stawce większej niż życie” i „Zbrodniarzu, który ukradł zbrodnię”, Zresztą na sali sądowej Nasierowski również grał wymyśloną przez siebie rolę. A to nie odpowiadał na pytania sądu, udając, że nie słyszy, a to mówił coś sam do siebie. Kiedy drugiego dnia procesu połamał krzesło, ubrano go w kaftan bezpieczeństwa. Badania psychiatryczne nie pozostawiły jednak wątpliwości: Jerzy Nasierowski jest i był w pełni władz umysłowych i może odpowiadać za swoje czyny. Czytaj dalej

Trzy szubienice

Bardzo często zdarzają się wypadki morderstwa na tle sporu majątkowego, gdyż żądza posiadania, żądza wzbogacenia się zabija częstokroć szlachetne myśli człowieka, zamieniając go w zwierzę w ludzkim ciele” – tak zaczyna się artykuł „Widmo trzech szubienic” w tygodniku „Tajny Detektyw” (nr 30, 9 sierpnia 1931 roku), opisujący zabójstwo rolnika z Radowisk Wielkich spod Wąbrzeźna. Zbrodni dokonały żona i dwie młodsze córki Jana Kozłowskiego, gdyż z powodu „niesnasek domowych” zamierzał on zapisać 25-morgowe gospodarstwo najstarszej córce, zamężnej Juliannie Zarzębskiej. Czytaj dalej

Czarownica z Łętowni

Wieś Łętownia w powiecie przemyskim, połowa października 1932 roku. Stanisław Geppert kilkoma uderzeniami tępym narzędziem w głowę i brzuch zabija niepełnosprawnego Ilko Szczerbatego. Do zbrodni dochodzi w chałupie tego ostatniego, a policja szybko ustala, że dwudziestolatek dokonał morderstwa za namową swojej starszej o siedemnaście lat kochanki, a jednocześnie małżonki ofiary. Czytaj dalej

Kochanek wymierzył jej sprawiedliwość – Maria Wisnowska

Maria Wisnowska (1860 – 1890) była pierwszą polską aktorką, która zaczęła pojawiać się na scenie w krótkich kostiumach, odsłaniających ręce i nogi. Robiła też wszystko, by pisano o niej na pierwszych stronach gazet. Raz nawet powiadomiła o swojej śmierci.

W 1883 roku napisała anonim do prasy: „Wisnowska wystrzałem z rewolweru życie sobie odebrała”. Plotka szybko obiegła Warszawę. Nabrał się m.in. Bolesław Prus. „To była narwana artystka” – mawiał. „Wtedy straciłem życzliwość do tej pięknej męczennicy!”. Czytaj dalej